Wakacje z Covidem na Majorce

Kiedy wirus szaleje z coraz większą siłą pełny samolot wyleciał z Krakowa do Hiszpanii na Majorkę. Jesteśmy u babci która mieszka w turystycznej miejscowości na Majorce. Widziałam 1 hotel otwarty, a koło niego grupkę rodaków. Ale ogólnie  jest garstka turystów i sami polacy i to jest fajne. Plaża pusta, można spokojnie iść na spacer bez ocierania się ani patrzenia na zapijaczone czerwone gęby turystów. Wyspiarze są w kryzysie bo turystyka padła.. Stoiska z pamiątkami, ręcznikami zamknięte. A te otwarte mają ceny z kosmosu. Place zabaw są zamknięte, choć dzieci chodzą do szkoły, grają w piłkę na boisku. Darmo szukałam miejsca gdzie mała może się wyszaleć, tylko na plaży.

Placyk

Targowiska ograniczone do sprzedaży owoców i warzyw, na ulicach w maseczkach trzeba chodzić. Na wyspie sytuacja jest opanowana i od początku pandemii zanotowano tylko ok 1000 przypadków. Bardzo przestrzegają restrykcji, w każdym sklepie przy wejściu stoi pracownik, aby zwrócić uwagę jak masz maskę źle założoną lub nie przemyjesz rąk żelem dezynfekującym. W centrum handlowym tłumy, ludzie kupują na potęgę.. Odkąd mam świadomość że konsumpcja niszczy naszą planetę taki widok mnie po prostu wkurza, czy naprawdę potrzebujesz tyle szmat!!? Życie niby normalne ale kryzys jest. 80 % wyspy żyje z turystyki, a teraz dostają pomoc od państwa.  Jeżeli ta sytuacja się przedłuży, a w mojej opinii tak się stanie, a może nawet już nie wróci do tego co było, wyspa się pogrąży jak i inne miejsca które żyją tylko z turystyki. Place zabaw zamknięte, sale zabaw też, na plaży wieje bardzo, ale udało się kilka razy pobawić foremkami w piasku, na wejście do wody za zimno.

Wczoraj byliśmy z wizytą u kuzynki taty co ma dzieci w wieku 6 i 4, to mała się wyhasała, ale wiem że brakuje jej kontaktu z rówieśnikami. Kuzyn mojego stwierdził, że ich życie też się zmieniło od czasu pandemii, niektórzy znajomi nie chcą się spotkać bo się obawiają wirusa. Szkoły na razie są otwarte i reklamują ciekawe maseczki dla dzieci na lekcje języków i aby lepiej rozumieć nauczyciela. Maseczki z plastiku aby nie tylko słyszeć ale i widzieć co mówi nauczyciel.

Źródło: dhgate. com

Trochę szkoda mi tych miejsc dotkniętych kryzysem turystycznym że względu na ludzi, ale przyroda na tym zyska. Dziwny widok wędkarzy na plaży tuż pod Palmą gdzie zawsze były tłumy. Mój mówi że jak był mały to był normalny widok. Turystyka na Majorce liczy sobie ok 50 lat, odkąd zmarł Franco. I w ciągu tego czasu wyspa została zabudowana hotelami, autostradami itd. Nic, było fajnie zobaczyć piękną wyspę w innym obliczu.. A teraz czekam na samolot powrotny🙂

Puste plaże w Port de Alcudia
Zaszufladkowano do kategorii COVID 2019, Późne macierzyństwo | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Twoje ciało, Twoje życie, Ty decydujesz!

To, co się dzieje w Polsce teraz jest to oczywisty atak na wolność wyboru kobiety. Wyobrażasz sobie, że nie możesz decydować czy chcesz rodzić czy nie, a to rodzi konsekwencje do końca życia. Ile kobiet może na tym ucierpieć, ile dzieci może ucierpieć.

Opowiem Wam historię z Hiszpanii. Moja koleżanka miała męża, który ją maltretował. Przy jednej z okazji zaszła w ciążę i oczywiste że nie chciała urodzić tego dziecka, bo była w procesie odchodzenia od męża. Nie miała problemu z umówieniem wizyty w klinice na zabieg. Pamiętam, że wspierałam ją w sytuacji, bo była załamana. Dziś, po latach ma dzieci z mężczyzną, który ją kocha i szanuje i jest szczęśliwa. Jakby potoczył się jej los gdyby nie miała prawa decydowania o swojej ciąży!?

Ty może masz dobry, kochający dom i możesz rodzić bez przerwy, ale są przypadki, gdzie ciąża jest wyrokiem. Moja babcia urodziła 11 dzieci, ale były trudne warunki wtedy i nie wszystkie przeżyły. Całe życie wspominała, jak trudno jej było pogodzić się ze stratami, jedno po drugim. Czy takiego losu chcemy dla naszych polek? Gdzie równouprawnienie, czym różnimy się od krajów muzułmańskich gdzie to mężczyźni decydują o prawach kobiet?

My nie decydujemy za nich, dlaczego oni mogą? Dlaczego zawsze kobieta musi być uciemiężona? Dlaczego? Dosyć już! To kobieta sprząta, dba o dom, zapiernicza, wychowuje! Jest królową, musi być szanowana, doceniana, rozpieszczana! Kobieta ma macicę i to ją czyni lepszą od mężczyzny. Nie dość, że życie kobiet jest cięższe z reguły to jeszcze taki cios!

Kraków, 23.10.20

Ale kobiety zapamiętają i się odwrócą, bo zadzierać z kobiecą macicą, z kobiecą kwintesencją to rozjuszenie potwora!

Zaszufladkowano do kategorii Późne macierzyństwo | Dodaj komentarz

Zahartuj malucha:)

Po pierwszych przeziębieniach dziś spróbowałam nowej mikstury, którą znalazłam na: https://pantabletka.pl/

a w niej:

  • kilka kropel oleju z czarnuszki
  • miód
  • sok z malin – prawdziwy

wymieszałam, i dałam 1 ml, bo olej jest mocny i obrzydliwy. A znacie? Bo ja zaczęłam tego oleju używać jak małej zaczęło się AZS, po tygodniu smarowania jej olejem minęło! Poza tym wzmacnia odporność i robi innych tysiąc rzeczy. Ważne – rafinowany na zimno i szybko zużyty.

Niedobre ale słodkie!:)

Nie damy się!

Wirusy i bakterie a kysz!!

Zaszufladkowano do kategorii catarro, Późne macierzyństwo, Zdrowie | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Kim bym była bez dziecka?

Nieraz zastanawiam się jakby moje życie potoczyło się bez dziecka. Wiem kim bym była bez mojej córki.. Oddałabym się karierze i wspinała po szczeblach na górę.. Zadufana w sobie Pani menadżer lub nawet dyrektor.. Tak tak.. bo ambicja jest moim motorem.. . Dwa fakultety, kursy, języki.. Lubię się uczyć… przyznam i zawsze stawiałam poprzeczki przed sobą. Sens tego byłby taki że żyłabym dla siebie, sobie dogadzała, ale za pewne miałabym pustkę w środku. Chodziłabym na imprezy z koleżankami bezdzietnymi, jeździłabym po świecie, siłownia, sauna itd. Kupowałabym sobie markowe ciuchy i inwestowała w siebie.. Taka bym była🙂, wizka całkiem niezła, prawda? Ale Bóg dał mi dziecko i to one

dziś jest moim motorem i wyznacza mi harmonogram dnia. Choć córa codziennie mnie wkurza, moje życie nabrało sensu, koloru, emocji. Choć nie mam czasu na pracowanie po 10 godzin i finanse nie te co wcześniej, moje życie wypełnia śmiech, zabawa, dzielenie czasu z małą istotką. W tym wszystkim nie zapominam o sobie, O NIE!, jeszcze tkwi we mnie coś z egoistki.. Kiedy mogę idę biegać, pływać, zrelaksować się, zatroszczyć się o siebie.

Mama musi być szczęśliwa!

Nieraz jako Matka, i samotna przez większość czasu, czuje że jest trudno i mam doły.. ale zaraz stawiam się to pionu! Wiem, że dziś jestem jeszcze bardziej silniejsza niż kiedyś i nie mogę pozwolić sobie na słabość. Bardziej opanowana.. O tak! Ta znerwicowana egoistka dziś jest oazą wewnętrznego spokoju i dojrzała emocjonalnie. Nie potrzebuje już jogi aby znaleźć spokój.. Gdy mała ma atak histerii, matka automatycznie uspokaja się bo wie, że nerwy tylko pogorszą sytuację..Przy spokojnej mamie dziecko szybciej się uspokoi, znajdzie ukojenie, choć nie powiem nauka opanowania nerwów była trudna ale instynkt macierzyński mną kierował, no i praktyka jogi też. Poza tym córka wyznacza mi moje cele w życiu- wychować jak najlepiej i dać lepszy start w życiu niż sama miałam🙂

Matka na czele🙂

Nauka samej siebie

Czyż jako Mama nie uczysz się siebie? Swoich emocji, zachowań? Rozwijasz się jako osoba, jako człowiek. To jest ciągły ROZWÓJ OSOBISTY, który nieświadomie wykorzystujesz w innych sytuacjach życia nie tylko w matkowaniu. Codziennie stajesz przed wyborami, decyzjami, problemami, które MUSISZ rozwiązać, nie masz wyjścia bo dotyczą jednostki ludzkiej, nie materii.

Także Mamo, każdego dnia stajesz się lepszą wersją samej siebie, a dziecko z tego czerpie i kopiuje.

A jeżeli sama wychowujesz dzieci, to pamiętaj, co nas nie zabije nas wzmocni, a Ty kochana musisz zdać sobie sprawę ile jesteś warta! A jak już wiesz ile to z tą wiarą wyjdź do ludzi, patrz z ufnością przed siebie nie pozwól aby inni szargali Tobą, bo takie jest przekonanie wśród społeczeństwa w Polsce (podkreślam), matka samotna – biedna i słaba kobieta.

Jeżeli nie znajdujesz argumentów aby podnieść swoją samoocenę to czytaj TU:

wychowując samotnie i ogarniając ten rozgardiasz życiowy udowadniasz ile jesteś warta! MILIONY!

Wbij sobie to do głowy i żyj z tą świadomością!

Nieraz samotna ma więcej spokoju niż mężata;)

Buziaki Mateczki! Miłego dnia!


Zaszufladkowano do kategorii Późne macierzyństwo | Dodaj komentarz

Karetka do dziecka!

Wczoraj przeżyłam następne chwilę zgrozy! Czy każda matka tak ma, czy tylko te „pierworódki” które mają 1 dziecko. Mała dwa dni z katarem, nic wielkiego, lekki stan podgorączkowy, sytuacja opanowana dzięki: podwyższonemu podgłówkowi w łóżeczku, smarowaniem amolem na noc, odciąganiem kataru (czego nie lubi ani ja ale nie chce uczyć się smarkania:( mleko z czosnkiem i miodem na noc… Wszystkie sposoby aplikuje aby w poniedziałek poszła do żłobka a ja mogła popracować. Ale w międzyczasie przypomniałam sobie że znowu kilka dni bez kupy. Jadła mało, obiad tylko rozgrzebała widelcem, a ja tak się starałam. Ale zachciała ciastek i jej dałam (bardzo niedobrze) a jak poszłyśmy do sklepu (nie mam z kim jej zostawić) naciągnęła mnie na jajko niespodziankę..

Zawsze staram się aby dużo piła i jadła warzywa, ale wczoraj nawet na kolację nie chciała nic, tylko mleko.. Po kąpieli, kiedy w końcu była w łóżeczku i zasypiała, a ja puściłam wodę do wanny marząc o relaksie, zaczęła krzyczeć w niebo głosy z bólu. „Boli, boli!! „, a ja się przestraszyłam, zdenerwowałam myśląc: „Co kurka znowu?? Już nie wytrzymam!” bo cały dzień marudzenie z racji kataru.. Wskoczyłam jak poparzona do sypialni, a mała wyje z bólu i wierzga się na łóżku. Pomyślałam, że kupa idzie bo rano zapodałam Lactulosum 5ml (syropek na zapacia) po kilku dniach bez, ale ona wyraźnie cierpiała. „Mama pomocy!!” – krzyczała, a ja chciałam się dowiedzieć co ją boli ale ona w amoku nie rozumiała i nie słuchała co do niej mówię. Postawiłam ją na podłodze myśląc że może kupę zrobi ale ona skakała, krzyczała i płakała. Znowu ja położyłam chciałam zobaczyć pupę i brzuch.. Brzuch wybałuszony i twardy a ona wyje z bólu. Myśli jak błyskawice:”Co robić? W takim stanie nie pojadę z nią nigdzie. Dzwoń po karetkę!!”… Pan z dyspozytorni  wysyłał mnie do pediatry. CO!!?? Ciemno jak cholera, do Krakowa daleko, mała w jakimś amoku, jestem sama jak zwykle z najgorszymi sprawami!!! Wszystkie choroby, szpitale sama..!!

Skłamałam, że nie mam jak dojechać, bo nie mam samochodu i jestem sama…i do cholery po co jest ten telefon??! Ok, powiedział że wysyła zespół. Myślałam, że zaraz będą, bo na rynku zawsze stoi karetka w pogotowiu. Córa trochę się uspokoiła, a ja musząc zrzucić z siebie te nerwy zadzwoniłam do ciotki. Kazała masować brzuszek bo na pewno sprawy kupowe.. I tak zrobiłam, a mała się zrelaksowała, uspokoiła i poszła zwyczajnie spać. Uspokoiłam się i ja. Karetka przyjechała za 30 min!!! Tragedia!. Dzięki Bogu że nic poważnego, choć tak wyglądało. Zbadali ją na śpiąco, zrobili wywiad co jadła, zmierzyli temperaturę i pojechali. I w końcu mogłam wziąć kąpiel..

Źródło: Skuteczna pierwsza pomc

Zaszufladkowano do kategorii Późne macierzyństwo | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Nauka sikania do nocnika

Nauka sikania do nocnika u nas to jak czekanie na cud! Nocnik stoi wystawiony już od czerwca 2019, ale tylko lądują tam lalki i pluszaki. Fakt, że ja miałam bardzo ambitny plan w lato 2019 nauczyć córkę robienia w nocnik, ale się przeliczyłam:) Postanowiłam sobie, że w te lato się nauczy.. ale też się nie udało choć córka ma już prawie 3 lata. Nauka nocnikowania to trudny etap dla Matki i dziecka ale przygotowałam się: podkład na sofę i niech sika gdzie popadnie.. w końcu się nauczy.

Ale to tylko tak śmiesznie brzmi, bo w tych wszystkich obowiązkach musisz latać ze szmatą i prać co chwila. I przebierać. Kilka razy dziennie nastawiać pralkę i mieć zapas majtek. Całe lato puszczałam w domu bez pieluchy ale nic, żadnego awansu.. Jak zrobiła na podłogę to wtedy mnie wołała a na początku w ogóle nie chciała na nocnik. Drażniło mnie to na początku.. „Jak to nie? ” „Już najwyższy czas” – myślałam. A gdy jednak starałam się ją posadzić trochę na siłę zaczynała awanturę. Miałyśmy najzwyklejszy nocnik, który był za niski bo ciężko z niego wstawała. Szukałam gdzie leży problem, zmieniłam nocnik na taki tron z pozytywką i byłam pewna, że na takim to na pewno zrobi. Aj, nawet jej pokazałam jak gra, chciałam przekabacić czekoladką.. I nic. Gorzej, bo obiła sobie tyłek kilka razy o tron i zraziła się. Panie ze żłobka też na początku mówiły że nocnik jej nie interesuje. Byłam zrozpaczona, a jak słyszałam że jej rówieśnicy że żłobka wszyscy w majtkach to pomyślałam:”nie no muszę ją przekonać”. Zaczęłam szukać w necie opinii i tam dowiedziałam się, że zwykły nocnik z Ikei cieszy się wielką popularnością. Na drugi dzień zakupiłam i ja i teraz to i ja już jej nie odpuszczę.

Rzeczywiście nocnik okazał się odpowiedni, zaczynała siadać, ale aby zatrzymać na dłużej brałam książeczkę i czytałyśmy na nocniku. Zaczęła z chęcią siadać ale zrobić się nie udało. Kilka razy przebieranko i pranko i tak prawie dwa tygodnie. W żłobku też siadała ale bez rezultatu.. Naprawdę chodziłam zdesperowana.. A to tylko pogarszało sprawę.. gdy już przed wyjściem siadała postanowiłam puścić ją w majtkach bo nawet już nie chciała pieluchy ale po 2 dniach panie oznajmiły mi że zmoczyła wszystko i kupę też zrobiła. Cholera!!! Dałam na luz, czekam aż sama będzie chciała na niego iść bo ja już się poddałam zapewne już dawno się zraziła ale tego nie zauważyłam. Jedynie tłumaczenie że przedszkolaki nie noszą pieluchy trochę jakby przemawia do niej bo ona chce do przedszkola 😁Od bardziej doświadczonych mam słyszałam że niektóre dzieci same pokazują kiedy są gotowe.. To czekam i ja… 😉

Zaszufladkowano do kategorii Późne macierzyństwo | Dodaj komentarz

Gazpacho – chłodnik po hiszpańsku.. Mniam

Dziś zrobiłam gazpacho bo pomidory są teraz przepyszne. Bardzo luię ten hiszpański chłodnik i dla tych którzy nie próbowali mam przepis. Szybkie, smaczne i zdrowe danie, które na pewno Ci posmakuje i poprawi nastrój😁

A robiłam według własnej miarki:

4 dojrzałe pomidorki (użyłam malinowych)

Ząbek czosnku

3 ogórki gruntowe

1 Papryka zielona

Oliwa z oliwek

Kromka chleba

Wszystko do blendera i blendujemu na jednolitą masę. Kto używa soli ten soli a nawet pieprzy. Smacznego 🙂

Gazpacho

Zaszufladkowano do kategorii kuchnia, Późne macierzyństwo | Otagowano , , , | 1 komentarz

Wybór przedszkola.

Stoję przed dylematem wyboru przedszkola. Montessouri? Niekonwencjonalne, do 10 osób czy moloch, gdzie dzieci mają zapewnione atrakcje.

Tu, gdzie córa chodzi do żłobka od kiedy przyszły maluszki bobaski już nie jest tak samo. Ona, już starsza ! -2,8mcy nie czuje się identycznie wśród bobasów. Zresztą ja potrzebuje pomocy do odpieluchowania jej, bo samej nie dam rady..a przy starszakach nauczy się szybko..myślę;)

Mam do dyspozycji następujące opcje: przedszkole moloch, gdzie grupy są do 15 dzieciaków, a grup jest sporo. Wszystkie restrykcje bardzo surowe. Nie widzieliśmy sal, bo nie można było ni zajrzeć za względu na bezpieczeństwo (covid), a mała aż się wyrywała słysząc dzieciaki a nie mogąc wejść do auli. Gdy Pani mi stanowczo odmówiła zajrzenia do sali trochę mnie to zdziwiło, taka nieugiętość, nikomu nic by się nie stało jakby głowę wychylił w maseczce aby zajrzeć do sali zabaw.

Druga opcja to przedszkole domowe prowadzone przez małżeństwo, do 10 dzieci. Tam bez maseczek weszliśmy, sal 3, pies , ogród, przyjemnie. Pani wyluzowana, a i rodziców którzy przybyli po pociechy zapytałam i zadowoleni. Jedyne do czego mogłabym się doczepić to brak harmideru, życia, bo mało dzieci:) Ale z drugiej strony może w takim środowisku dzieci traktowane są bardziej indywidualnie. Tacie się bardziej spodobało to przedszkole, a ja jakbym mogła to bym wybierała jeszcze ale muszę szybko podjąć decyzję, bo wypowiedziałam już żłobek:) Innych opcji nie biorę pod uwagę ze względu na odległość.

Mała już wie co znaczy przedszkole i że tak są starszaki, które nie noszą pieluch. Widzę jej podniecenie gdy mówią że wkrótce pójdzie do przedszkola..aż się rwie:)

źródło::sosrodzice
Zaszufladkowano do kategorii Późne macierzyństwo | Otagowano , | 2 komentarze

„Cała prawda o macierzyństwie” -zapowiedź

Dziś chciałam się z Wami podzielić moim 2 letnimi wypocinami, bo tak tylko mogę nazwać pisanie ebooka o macierzyństwie przy jednoczesnym wychowywaniu małej pociechy. Dziś przed Wami odkryję rąbka przyszłej publikacji o macierzyństwie. Kto mnie śledzi wie, że macierzyństwo na początku było dla mnie bardzo bardzo trudne, wątpiłam tyle razy czy dobrze zrobiłam pakując się w nie. Dlatego czytając posty matek które mają takie same przemyślenia, bardzo dobrze je rozumiem. Nie wszystkie narodziłyśmy się z donem do rodzenia i wychowania. Przeżywałam załamanie psychiczne, nerwowe, emocjonalne i nie wiem jakie jeszcze na początku przygody jakim jest macierzyństwo, ale dziś wszystko wygląda inaczej:)

E-book, który napisałam opowiada o moich emocjach, przemyśleniach i odczuciach podczas pierwszych dwóch lat małej córeczki. Mam nadzieję, że pomoże wiele zrozumieć takim pierwszym mamom, które szukają odpowiedzi na wiele pytań..

Dziś wrzucam dwie strony tu:

https://mamapo40.blog/wp-content/uploads/2020/09/cala-prawda-o-macierzynstwie.a.piotrowska-strony-27-28.pdf

aby przyszłe Mamy mogły zobaczyć jak opisuje swoje doświadczenia i niebawem opublikuje e-book..

a tu jeszcze spis treści:

https://mamapo40.blog/wp-content/uploads/2020/09/cala-prawda-o-macierzynstwie.a.piotrowska-spis-tresci.pdf

Pozdrawiam Mateczki

PUBLIKACJA JUŻ DOSTĘPNA TUTAJ

Zaszufladkowano do kategorii Późne macierzyństwo | Otagowano , , , , , | 4 komentarze

Spotkała się mama z nie mamą

Witajcie! nie piszę ostatnio, bo muszę brać się do pracy i zacząć zarabiać własne pieniądze, bo ZUS w górę i w końcu niezależna chce być;) Dziś opiszę historię z życia wziętą.

Przeprowadziłam się, i z moją przyjaciółką (nazwijmy ją Ania) z młodych lat nie widziałam się 3 lata. Poza tym też nie rozmawiałyśmy, bo się obraziła.. (my Polacy bardzo honorowi).. Historia jest taka, że Ania nie widziała mojej córki i Ania nie ma własnych dzieci, a dziś ma 44 lata. Ma siostrzenicę już pannicę. Moja mała ma różne etapy teraz, od tygodnia histerii po tydzień aniołka. Traf chciał, że Ania przyjechała w tydzień histerii, ale i ja nie wiem czym to jest spowodowane. Mała choć już ma 2 lata i 7 mcy cały czas ząbkuje, jeszcze kilka sztuk jej brakuje, do tego przechodzi bunt dwulatka, który zaczął się jak miała 1rok 8mcy! Ja byłam szczęśliwa że Ania przyjechała w odwiedziny na swoim urlopie i kupiła bilet w 1 stronę, aby sobie posiedzieć. Przyjechała w sobotę, a na niedzielę miałyśmy plan jechać do Parku ojcowskiego spędzić ciekawie niedzielę. Córa już w sobotę pokazała różki, miała epizod pisku i płaczu, ale krótki. Ja wiedząc jak to jest być bezdzietnym i kiedy cię dzieci denerwują wyobrażałam sobie, że Ania znosi krzyki bo musi i robi dobrą minę do złej gry.. ale nic.. wszystko było w porządku. Ania piła wino w sobotę i gadałyśmy do późna w nocy.. chyba do 2h. Naprawdę brakowało mi jej i tych naszych pogaduszek:) Ostrzegłam ją, że mała budzi się o 6h i robi hałas. I tak było. W niedzielę o 6h już jej cieniutki, przeszywający głosik rozbrzmiewał po mieszkaniu domagając się uwagi. Oczywiście córka weszła do śpiącej cioci i ją obudziła, a ciocia nieprzytomna musiała zmienić miejsce leżenia na naszą sypialnię, ale już sobie nie pospała. Gdybym miała piętrowy dom wtedy może miałaby szanse na wypoczynek;)

Ania w niedzielę czuła się kiepsko, trochę bolała ją głowa i niewyspana była, ale nic, postanowiłyśmy trzymać się planu.

Ponieważ zawsze jeździłam tam z facetem i robiliśmy jakieś 30 km, znalazłam na mapie inne, bliższe wejście do parku, o 12 km. Wybrałam te bliższe i pojechałyśmy. Okazało się na miejscu dlaczego facet wybierał dalszą drogę. Wejście do Parku było cały czas schodzenie z górki, jakieś 3 km do najbliżej restauracji, no a potem trzeba było wrócić z tym wózkiem i Ania już na samym początku drogi to zaznaczyła, że jak będziemy wracać, a upał był. Ja mam troszkę więcej formy (nabytej spacerami i ciągłym „byciem w ruchu” więc tak bardzo się nie martwiłam…do czasu jak się zmęczyłam.

Zabrałam małej asekuracyjnie smoczek, bo w tych dniach naprawdę maruda była. Normalnie daje tylko na noc. Już nie pamiętam dlaczego miała ten smoczek, ale ja się uparłam, że nie ma powodu aby miała go na spacerze (bo nigdy na spacerze nie chodziła ze smoczkiem, poza tym była spokojna) i jej zabrałam tłumacząc, że smoczek jak ona doskonale wie jest tylko na noc. I zaczęło się: RYK nie z tej ziemi, ale przeraźliwy! Cisza w parku, niedziela, ludzie chcą delektować się szumem drzew i śpiewem ptaków, a mała zaczęła koncert. Naprawdę, jej płacz był tak przeraźliwy i tak drażniący w tym parku, że nawet mi matce grał na nerwach. Zaczęłam spokojnie, tłumacząc… nie ma opcji, jeszcze gorzej płakała. Rzucała się na wózku, chciała z niego wyjść, jak pytałam, czy chce na nóżkach wrzeszczała, że nie. Nie powinno, ale głupio troszkę mi było przed przechodzącymi ludźmi, choć rzadko przejmuje się opinią innych. Po dłuższej chwili zaczęłam się denerwować i ja. Co ona wyprawia, dlaczego taka histeria, ten krzyk doprowadzi mnie do szału, skąd ona ma tyle siły na takie krzyczenie i to przez tyle czasu???? Brałam ją na ręce, uspokajałam, pokazywałam kwiatki (bo lubi) i starałam się odwracać jej uwagę, ale on wciąż po 20 minutach domagała się wrzeszcząc smoczka. W niektórych momentach już płakać i mi się chciało, bo czułam się bezradna, ale wiem, że trzeba być konsekwentnym i postanowiłam nie dać jej smoczka. Ania, najchętniej by uciekła od nas, kilka razy wspomniała o powrocie do domu. Źle się czuła, biedaczka, a tu jeszcze to. Ja z małą na rękach ok 45 min, ryczała (bo inaczej nie można tego nazwać) około godziny, aż w końcu się uspokoiła. Traf chciał, że jak tylko doszłyśmy do restauracji, byłyśmy zmęczone, słońce paliło jak cholera i do tego kolejki długaśne. Zjadłyśmy, odganiając osy i już chciałyśmy wracać, bo Ania źle się czuła a ja chciałam mieć tę drogę pod górę za sobą, nie wyobrażałam sobie pokonać ją pchając 3 km wózek z 12kg pod górę!. Dzięki Bogu droga szła pod koronami drzew. Ale ja miałam chytry plan, który się sprawdził:) postanowiłam zatrzymać samochód który wyjeżdżał z parku (a tylko nieliczni miejscowi mogą jeździć) i tak zrobiłam. Miły straszy Pan zabrał nas na górę i byłyśmy w 10 min:)

Ale tego samego wieczoru Ania powiadomiła mnie że jutro wraca do domu i kupiła bilet na pociąg. Cóż mogę powiedzieć, rozumiem ją. Gdy sama nie miałam dzieci po prostu mnie drażniły jak płakały, krzyczały itd..Gdy moja kuzynka zostawiała mi swojego synka, zdarzyło się kilka razy, cieszyłam się jak już wracała po niego. Dziś zmieniłam się, dzieci są ważne i ich emocje i odczucia. To na nich musimy się skupiać i kreować pozytywne emocje, a przy własnych dzieciach ta trudna praca jest pasjonująca. Buziaki dla Ani i Was wszystkich:)

Zaszufladkowano do kategorii Późne macierzyństwo | 1 komentarz