Papa 🇪🇸

Dziś nie będzie o mnie czy moim dziecku ale o mojej drugiej połówce i Tacie który jest Hiszpanem. Instytucja małżeństwa nigdy do mnie nie przemawiała dlatego jeszcze się nie hajtnęłam ale nie twierdzę że tego nie zrobię:). Mama mnie wychowywała sama a tatusiowie w tamtych czasach byli jacy byli. Od nastolatki miałam w sobie poczucie wolności której za wszelką cenę nie chciałam utracić. Zawsze samodzielna, nie wyobrażałam sobie przekazać odpowiedzialności za mnie komuś, aby ktoś coś decydował a ja mam się podporządkować (tak zwany kompromis dla wielu). Do wieku 26 lat kiedy to wyjechałam do Hiszpanii nie byłam w żadnym długim związku, (być może unikałam go widząc wtedy na czym to polega), to nie było moim priorytetem.

W Hiszpanii odkryłam całkowicie odmienny stosunek do spraw damsko męskich. Oczywiście, że pary pobierają się że sobą, ale istnieje (bo dziś w PL mam wrażenie że też zagościło w większości związków) tam równouprawnienie. Kobieta ma bardzo dużo do powiedzenia, ale tak naprawdę to nie musi bo jest przyjęty ogólnie liberalizm. Tak mi się to spodobało:) Następnie klimat, pogodne usposobienie i ten luz sprawiły że zakochałam się nie raz:) Nikt nikogo do niczego nie nakłania czy nie oczekuje od swojej połówki poświęcenia, to leży tylko i wyłącznie w rękach drugiego ile jest w stanie dać czy poświęcić i właśnie swoją postawą udowadnia na ile mu zależy. To się tyczy również innych związków np. z rodzicami czy z dziećmi. Oczywiście do pewnego stopnia, bo swojego partnera musiałam nakłonić do sprzątania;)

Każdy jest osobną jednostką i ma własną wolę która jest święta. Taki związek mi odpowiadał i czułam się związana całkowicie zachowując swoją indywidualność. I tak jest do dziś. On robi swoje a ja swoje. Dziś jest w Niemczech i choć nie bardzo mi się podobało że wyjeżdża bo zostałam sama z dzieckiem, nawet nie chodziło o kasę, ale nie mogłam mu tego zabronić i nawet popieram go w robieniu kariery i jego rozwój do ustalonego obopólnie momentu. Spotkałam się z opinią typu: „Ja bym nie puściła”, ale dla mnie trzymanie na siłę co nie ma nic wspólnego z miłością. Czy miłość to nie właśnie pozwalanie na rozwijanie skrzydeł a nie na ich podcinaniu. W końcu kiedy ja będę musiała poświęcić czas na własną karierę wiem, że będę mogła na niego liczyć. Zresztą chciałam i otworzyłam własną działalność i on mnie wspiera choć wolałby abyśmy były z nim, ale szanuje moją decyzję i akceptuje, w końcu się połączymy, bo wszystko ma rozwiązania trzeba tylko szukać.

Czas z niemowlakiem super sobie dzieliliśmy, zawsze codziennie miałam te 2 godziny dla siebie, to samo z gotowaniem czy dzieleniem obowiązków. Chcę wyjechać sama, iść na imprezę, ogólnie zrobić coś sama nie ma problemu. Bo my dorośli ludzie, którzy zdecydowali się być razem nie rezygnujemy z własnych potrzeb, każdy ma szacunek do „przestrzeni drugiego” i w ogóle do siebie nawzajem. Dla mnie właśnie taka miłość jest najodpowiedniejsza. Ale nie pomyślcie, że jestem taka olewająca czy naiwna we wszystkim, no nie, w końcu polką jestem:) Jak coś mi się nie podoba to mówię i szukamy rozwiązania, w drugą stronę też tak działa. Myślę, że samo mieszkanie razem i ciągłe przebywanie że sobą nie jest najzdrowsze dla naszego związku, bo obydwoje jesteśmy tacy, że musimy mieć własną przestrzeń. Zresztą każdy związek potrzebuje zmian. Oczywiście, teraz gdy jest córeczka to spędzanie czasu ma inny wymiar, bo teraz to jest dzielenie obowiązków ale też staramy się mieć te własne chwilę, ja np wychodzę sama na spacer a on na trening. Jest dużo tolerancji w naszym związku, niektórzy tego nie rozumieją np. w mojej rodzinie. Nie obchodzi go co robię że swoimi środkami a gdy mam potrzebę zawsze mnie wspomaga. Dziś jesteśmy na odległość i ta sytuacja jest przejściowa i tylko trochę przeszkadza mi to, że to ja właśnie muszę zająć się dzieckiem sama. Każde spotkanie jest gorętsze, mamy czas do zatęsknienia, co po wspólnym mieszkaniu kiedy wpadliśmy w monotonię i rutynę jest ciekawą odmianą. Jak zawsze w złej sytuacji należy dostrzegać pozytywy:) Jestem bardzo zadowolona z tego jak zmieniło mi się postrzeganie świata za granicą, jaka zrobiłam się tolerancyjna, olewam dużo, oczekuję więcej od siebie niż od innych, ale też nie daję się wykorzystywać. Jeszcze przed porodem wiedziałam że będzie z niego wspaniały ojciec spędzał mnóstwo czasu z małą siostrzenicą na zabawach, wygłupach itd. Dziś jest cudownym ojcem, a mała za nim szaleje i to mnie bardzo cieszy, bo nawet jakby nasza historia kiedyś się skończyła córeczka będzie miała super tatę i za to go kocham 😍

Opublikowano Późne macierzyństwo

Nie mam czasu dla siebie

Nie pisałam bo nie ma czasu na własną działalność a co dopiero na hobby jakim jest pisanie bloga. Mój prywatny pamiętnik leży w szufladzie od miesięcy do niego nie zaglądam. Ale mam doła i muszę się wyżalić. Mała przeziębiona od tygodnia a teraz dostała jakiejś wysypki. W ciągu tygodnia byłam 3 razy u lekarza, 3 razy w aptece. Siedzę sama z chorą córeczką od tygodnia i wydaje mi się że zaraz oszaleje. Zmęczenie, poirytowanie, marazm, złość miesza się z chęcią płaczu. Trudno mi zorganizować zrobienie zakupów a co dopiero pomyśleć o innych ważnych sprawach. Samotne matki mają przejebane, wszystko na głowie: zakupy, samochód, rachunki, praca, dziecko. Czuję się wyczerpana, organizm nie daje rady fizycznie ani psychicznie, schudłam, codziennie boli mnie głowa. Popłakuje z żalu że nie mogę iść sama na spacer, że nie mogę usiąść do projektu, że nie mogę spotkać się z koleżanką, czy iść na upragniony masaż. Tylko latam za małą z syropem, z kroplami, z chusteczkami.. 24h w posterunku. Tyle tych buteleczek z lekami, że nie nadążam jej podawać, czy taka mieszanka jej nie zaszkodzi? Tylko myślę co by zjadła, jak ją zająć, bo ma tyle energii, że nieraz płaczę bo jej się nudzi:( A ja chcę jej zająć czas ale nie mam sił wstać z kanapy… Nie dojadam, zapominam o własnych tabletkach.. Być Mamą to takie trudne.. Czy to tak już będzie wyglądać moje życie? Boże a ja myślałam o drugim dziecku, dziś już mówię nie, nie chce, jestem za stara.. nie dam rady. Chcę znowu poczuć się atrakcyjna, mieć energię i siłę,. Patrzeć z optymizmem w przyszłość.. nie czuć się ograniczona wyrzeczeniami.. Może za 15 lat tak znowu się poczuje.. Abym tylko miała jeszcze energię.. 🙂 😘

Opublikowano Późne macierzyństwo

Dziecko postarza czy odmładza?

Pamiętam jak w ciąży mówili mi: „dziecko Cię odmłodzi zobaczysz, poczujesz że żyjesz od nowa”. Tak, żyję od nowa to prawda, bo moje życie wygląda całkiem inaczej, dziś tylko robię przy dziecku 😉 ale również więcej się śmieje i jestem szczęśliwa. W jednym słowie zjebana, ale happy 😆

Hm… często zastanawiam się patrząc w lustro jak ktoś może twierdzić, że dziecko odmładza skoro ja widzę 10 lat starszą babkę w odbiciu lustrzanym? W ciągu dwóch lat macierzyństwa ja posypałam się kilka latek do przodu. Twarz szara, zmęczona, sieć zmarszczek wokół oczu i bruzd na brodzie. Nie wyglądam najlepiej. Wcześniej nie używałam kremów przeciwzmarszczkowych a teraz po prostu już muszę po nie sięgać. Poza tym zaczęłam robić domową mezoterapię igłową, stosować gimnastykę twarzy (podaje świetne ćwiczenia https://www.youtube.com/watch?v=TG9MUie7yGA&t=2422s) i rozglądam się za jakimiś koktajlami do aplikacji. Latka też już mam swoje ale trudno mi się pogodzić z opadającymi policzkami czy kącikami ust. Zima nie pomaga ani sezon grzewczy. Naukowo udowodnione zostało, że Matki szybciej się starzeją niż niematki. Nic dziwnego.. mamy mniej regenerującego snu, więcej zmartwień, pracy fizycznej na początku a potem psychicznej 😉 Być może czas nam tak szybko płynie, że nie zdajemy sobie z tego sprawy jak szybko się starzejemy, bo gdy są dzieci czas leci jak torpeda – tak mówią doświadczone Mamy. Ale za to młode duchem!.. Hahha.. temu nie zaprzeczę. Bieganie za dzieckiem, wspólne zabawy, śpiewanki, bajki, rysowanki.. To wszystko sprawia, że cofamy się do beztroskiego dzieciństwa i na chwilę zapominamy o troskach codzienności. To takie odświeżające:)!

Choć wcześniej dbałam o kondycje uprawiając sport, dziś i bez sportu, na który brak czasu, ale i energii zachowuję dobrą kondycję, ba. Długie spacery z wózkiem, zakupami, bieganie za młodą utrzymuje mnie w niezłej formie. Bark, kręgosłup i ramiona mam silne, nawet umięśnione. Gorzej z brzuchem:D

Coś w tym jest, zasiedzieć się nie mogę ani na kanapie, ani przed telewizorem, bo nawet jak mała jest w żłobku ja robię kilometry w domu czyli uprawiam sport, a tym samym zachowuję młodość .

Na podjadanie też niema czasu zbytnio, a ze słodyczy sama powoli rezygnuje, bo muszę chować się przed małą, ona jadłaby bez przerwy. Także same zalety!

Ciekawe jakie Wy macie spostrzeżenia na ten temat. Buziaki :*

Opublikowano Późne macierzyństwo | Otagowano ,

WOŚP dla dzieci

Dziś rusza kolejna zbiórka Owsiaka na sprzęt dla dzieci. Jaki to wspaniały cel! Pamiętam kiedy nie miałam dzieci, były mi one obojętne. A jak płakały w autobusach, samolocie i przerywały moją słodką podróż często podczas której często chciałam się zrelaksować bo zawsze zapracowana byłam. I jak takie małe krzykacze siedziały koło mnie ja po prostu już wpadałam w zły humor. Nie rozumiałam, po prostu. Przez całe dorosłe życie nie miałam do czynienia z dziećmi, bardzo rzadko w rodzinie i po takim dniu miałam dosyć. Wszystkie te wołania o pomoc dla dzieci, fundację itd. reklamujące się w TVP nie poruszały mnie bo nie miałam własnego dziecka, a dzieciństwo trudne. Chcę napisać, że dziś kiedy sama mam dziecko wszystko wygląda inaczej. Poruszają mnie posty w TVP, w internecie o chorych dzieciach i wtedy jestem wdzięczna za zdrowe dziecko. Jestem wdzięczna za szczęście jakie mam i za zmianę jaka się we mnie dokonała. Stałam się wrażliwsza na los innych dzieci. Co do Owsiaka to odwala kupę super roboty już tyle lat. Ten pomysł to był jak strzał w dziesiątkę co roku zbierając coraz więcej ludzi, instytucji, w końcu całą Polskę i także Polonię mieszkającą za granicą. Dla mnie po prostu jest on bohaterem narodowym. To niewyobrażalne przedsięwzięcie skoro państwo nie ma na drogi sprzęt medyczny dla najmłodszych. Przecież ich los jest taki ważny. Nikt obojętnie nie przejdzie obok wolontariusza Orkiestry, a dziś jest ich 120 tysięcy! Więcej takich ludzi jak Owsiak a świat stałby się lepszy. W Polsce sytuacja chorych i potrzebujących jest ciężka i współczuje im dlatego wszystkie przedsięwzięcia typu zbiórki, wspomaganie prywatne jest na wagę złota. Jeszcze istnieją dobrzy ludzie którzy się dzielą. Dobrze też wiedzieć że TVP pomaga na dużą skalę bo potrzeby są duże. Jednakże czy nie lepiej by było aby państwo bardziej się opiekowało? Zostawię bez komentarza..Niech Orkiestra zbierze jak najwięcej. Miłego weekendu!

Opublikowano Późne macierzyństwo

Jak połączyć opiekę nad dzieckiem z pracą zawodową?

Cześć Mamusie. Ja już od kilku lat myślałam o tym aby zmienić zawód i robić to co lubię nawet jeżeli przyniesie mi to mniej kasy a najlepiej to na własny rachunek. Z wykształcenia ekonomistka i prace dotychczasowe szybko mnie nudziły i nie przynosiły satysfakcji. To, co wpłynęło na analize dotychczasowego życia to śmierć mojej Mamy, poczułam wtedy że życie mamy tylko jedno i takie krótkie, że nie warto robić tego w czym źle się czuję. Już dawno myślałam, że gdy kiedykolwiek będę miała dziecko (co nie było takie oczywiste) to chciałabym pracować z domu. Pierwszym moim zajęciem są tłumaczenia, które nawet lubię. Już żyjąc w Hiszpanii skończyłam podyplomowe na tłumacza, jednak jak wróciłam do Polski zaczęłam pracować w korporacji (gdzie m.in.tłumaczyłam). Praca dobrze płatna ale zajebiście stresująca. Szybko się wypalałam. Czułam że muszę coś zmienić bo tak pracować nie chce dłużej. Zawsze miałam pociąg do artystycznych zajęć, to przynosiło mi ukojenie i satysfakcję, dlatego zapisałam się na studia. „Architektura Krajobrazu „. Pamiętam moja przyjaciółka mi mówiła: „następne studia? Ty się weź do pracy!” Już na studiach poczułam, że to to. Tworzenie czegoś posługując się materią żywą, kreatywnością i techniką to zajęcie interdyscyplinarne w którym zawsze są jakieś wyzwania. W międzyczasie zaszłam w ciążę, brakowało mi rok do zakończenia studiów, a partner mieszkał na wiosce 300km dalej. Dlatego do 8 mca ciąży zostałam w Warszawie sama aby chodzić na studia, potem się przeprowadziłam. Na egzaminy końcowe pojechałam gdy mała miała 2 mce i udało mi się zdać. Zostało pisanie pracy dyplomowej. Zajęło mi to rok przy małym dziecku i nie będę pisała ile mnie to kosztowało. W końcu udało się, mam dyplom:) Powrotu do pracy już nie miałam, bo firma splajtowała i wiedziałam, że nie zmienię raz podjętej decyzji. Zresztą chce być przy dziecku jak najwięcej czasu, nie mamy babci ani rodziny blisko. Otworzyłam działalność korzystając z dofinansowania z Urzędu Pracy i teraz tylko muszę ją rozkręcać. Wiem, że pierwszy, drugi rok będą trudne, zapewne przyniosą straty, ale wpisane mam to w ryzyko. Mam obawy oczywiście i chciałbym mieć jak kiedyś spore miesięczne przychody, ale muszę przeczekać trudny okres, aby kiedyś cieszyć się niezależnością finansową. Tata nas wspiera dotychczas i jakoś leci..W międzyczasie tłumaczę ale główną działalnością jest projektowanie ogrodów.

Połączenie życia zawodowego z bycia Mamą jest trudne. Mamy pracujące na etacie często muszą chodzić na zwolnienia, a te które mogą liczyć na pomoc babci są szczęściarami. Nie wspominając o wszystkich źle przespanych nocach czy o karmieniu piersią. Niekiedy Matki szukające pracy są dyskryminowane, choć powinno być na odwrót, gdyż dowiódło się, że właśnie Matki to pracownice na medal: odpowiedzialne, zorganizowane, rzetelne. Jesteśmy lepszymi pracownikami niż niejeden mężczyzna czy bezdzietna kobieta, bo odpowiedzialność i szybkość to nasza dewiza. Wiele kobiet decyduje się na pozostanie w domu i prace z domu. Ja spróbuję i zobaczymy. Przynajmniej dopóki mieszkam na wsi:) Życzę sobie i Wam wytrwałości w łączeniu życia zawodowego z matczynym😘

Opublikowano Późne macierzyństwo | Otagowano , , , , , , , , , ,

Świąteczne pozdrawienia z Frankfurtu

Przyjechałyśmy do taty na Święta do miasteczka pod Frankfurtem, aby spędzić rodzinnie ten specjalny czas. Niunia ma bardzo dobry kontakt z tatą, lepszy niż ja;) Małe, czyste i zadbane miasteczko na północy Frankfurtu – Sulzbach zrobiło dobre wrażenie. Architektura niska z małymi ogródkami i wszystko pod nosem.. Restauracja, kawiarnia, sklep, apteka, chińszczyzna, pizzeria i park ze stawem i kaczkami. Tyle, że pogoda tragedia, 2 na 3 dni pada.. ja się nie przygotowałam, tzn. małej nic nie wzięłam i większość czasu przesiedziałyśmy w domu:( Ja się stresuję że mała niema kontaktu z rówieśnikami bo w taką pogodę trudno znaleźć dzieci na placu zabaw. Więc któregoś dnia zabraliśmy ją do sali zabaw https://halligalli-kelkheim.de/ Oczywiście pojechaliśmy też do Frankfurtu gdzie akurat w centrum był targ świąteczny i kupę ludzisk. Trudno było chodzić z wózkiem. Podpytałam mamę z Ukrainy, którą poznałam w parku jak im się żyję we Frankfurcie (jej i jej amerykańskiemu mężowi). Stwierdziła, że najtrudniej to znaleźć znajomych czy przyjaciół w Niemczech, tym bardziej we Frankfurcie, gdzie wszyscy tylko podążają za kasą i są bardzo zamknięci. Poza tym kasa i jakość życia ok. My rozważamy co dalej robić. Mój partner chce zostać ze względu na dobrą pracę, a potem emeryturę, a ja nie mam ochoty już uczyć się nowego języka i być znowu „na emigracji”, dlatego między nami jest niepewność, ale o tym czy się przeprowadzę jeszcze będę myśleć, to przecież bardzo ważna decyzja. Minusów jest bardzo bardzo dużo, a plusów to widzę tylko 2: kasa i rodzina razem. A ja potrzebuje czegoś więcej, ale to na inny wpis.

Jarmark świąteczny na placu Romer
Jarmark świąteczny na placu Romer, Frankfurt

Niemcy jako ludzie są uprzejmi, wychowani, co miło mnie zaskoczyło, ale wymagają znajomości ich języka, jak nie mówisz po niemiecku to tak jak ja odczuwam dystans. Zaczepiają moją córeczkę, uśmiechają się i naprawdę miło. To w miasteczku. Jeszczce 1 rzecz przykuła moją uwagę, to klimat i czyste powietrze, którego tak bardzo mi brakuje pod Krakowem. Klimat jest łagodniejszy niż w Polsce.

W centrum handlowym Taunus

Kupiliśmy choinkę i bombki i lampki, od razu cieplejszy nastrój. Jutro Wigilia.. jeszcze nie wiem co przygotuję.. Napewno jakąś rybę nie będę gotować dużo bo my dużo nie jemy. Następnie przyjeżdża rodzina od tatka .. Co mnie bardzo cieszy bo ja na dłuższą metę się nudzę jak tylko jesteśmy my:) taka jestem.. Lubię spotykać się biesiadowac, smiać z ludźmi. Jestem podekscytowana tymi świętami w nowym miejscu.. Życzę Wam Mamusie wesołych i spokojnych świąt w gronie najbliższych.. Do następnego… :*

Opublikowano madre a los 40, Mama po 40, Późne macierzyństwo | Otagowano , , , , ,

Jak ustawić tatę do pomocy przy dziecku?

Nie wiem jak u Was bo różne są domy i kobiety ale ja nie lubię prac domowych, bo dla nie to strata czasu…Ale ktoś to musi robić, bo w syfie żyć się nie da. Ja Matka i tata dziecka nie możemy się dogadać w wielu kwestiach. Tu niby chcemy dobra dla całej familii, a tu każde broni swojego ego i chciałby żyć jak kiedyś, czyli wychodzenie do restauracji kiedy się chce, praca, mało czasu w domu to i mało sprzątania, ale tak dalej się nie da bo pojawiła nam się kruszynka, która po restauracjach w nocy raczej chodzić nie będzie z nami! Fakt, że dziecko z jednej strony pogłębiło tylko nasze uczucie, ale z drugiej nadmiar obowiązków z jakimi się zmierzyliśmy w wieku 40 lat nas przerósł i też przyczynił się do częstszych sprzeczek. Ja już w ciąży zastanawiałam się jak to tata będzie współuczestniczył w obowiązkach domowych i dzwoniłam do starszych Mam po poradę. I słyszałam: „Zostawiaj go samego z córeczką, pokaż jak nakarmić, przewinąć itd” I tak robiłam, a tatko na początku bez większych oporów rzetelnie uczył się wszystkiego. Nagle musiał zacząć kąpać, przewijać dziecko, zmywać naczynia bo ja to na nim troszkę wymusiłam czując się pokrzywdzona jako kobieta, która sama ma to wszystko robić choć i tak już przecież zajmuje się dzieckiem. Ja wychodzę z założenia że tata, mąż czy niemąż powinien uczestniczyć choćby w małym stopniu w tych „domowych sprawach”, przecież też jest rodzicem i domownikiem.. tak bardzo podoba mu się równouprawnienie (aż za bardzo) to proszę. Tata ma inną kulturę bo jest Hiszpanem i to też nie pomaga nam dziś w zrozumieniu jak dzielić się tymi obowiązkami. Bo propaguje równouprawnienie w zarabianiu, w tym, że kobieta musi być niezależna itd., ale do obowiązków i do tego, że czasu dla siebie prawie niema przy małym dziecku to jakoś trudno było się przekonać;) W Hiszpanii, z tego co on znał ze swojego własnego domu, że mama wszystkim się zajmowała. Często, prawie codziennie stołował się u Mamy już jako dorosły. I tak dziś, może chciałby taką mamę zobaczyć we mnie, ale ja też jestem wygodnicka i sama bym też chciała taką mamę, albo pomoc:) A skoro się nie da to obowiązki trzeba podzielić między sobą, te nasze domowe i te przy dziecku. Tata dostał codzienne zmywanie naczyń i sprzątanie łazienki i ubikacji raz w tygodniu, ja ogarniałam resztę. A przy dziecku przewijanie i kąpanie na zmianę. Na początku bywało tak jakby nie zauważył, że mała zrobiła kupę choć czuć było ewidentnie i wtedy prosiłam przypominałam grzecznie: „Kochanie Twoja kolej”. Jak od czasu do czasu pobrudził się kupą, klął jak szewc, a ja się uśmiechałam do siebie myśląc: „Widzisz kochanie przez co przechodzimy , My kobiety?” Takie pomaganie przy dziecku wzbudza jeszcze większą więź ojca do dziecka, tata lepiej poznaje swoje dziecko. Jednego razu jak mała miała 3 miesiące miałam bardzo ważny egzamin 300 km od miejsca zamieszkania i musiałam być. Wiedziałam, że tata jest wprawiony w opiece nad córeczką i da sobie radę. Niewiele się zastanawiałam, ściągnęłam mleko, podzieliłam na dawki i pojechałam. Poradził sobie ze wszystkim, to nic, że co chwilę dzwonił, ale słyszałam w jego głosie, że był bardzo zaangażowany i bardzo się starał. Są takie kobiety, które nawet nie chcą by mężczyzna widział je przy porodzie i odsuwają go od tych matczynych rzeczy, ale to chyba już mniejszość. Ja nie jestem za tym, aby spędzać swój czas na sprzątaniu , gotowaniu itd, ale skoro nie stać na pomoc niestety.. musimy my:) Może nasze dzieci nie będą musiały tego robić, bo będą je wyręczać wszechobecne roboty i życzę im tego, aby miały więcej czasu na swoje pasje, życie, radość i spędzanie czasu bardziej ciekawie:)


A dziś to taty z nami niema bo pracuje w Niemczech. i zostałam sama z tym całym bajzlem;) Przyznaję, jestem przemęczona samotnym wychowywaniem ale to przejściowe, już ja sobie to odbije:)

Notatka na marginesie | Opublikowano by | Otagowano , , , , | 4 Komentarze