Letnia zupa z Majorki dla Mamy (nie dla dziecka:)

Dziś nie będzie o dziecku..ani o macierzyństwie, bo jakoś zaczęłam się lepiej „rozumieć” z małą.. bunty szybko opanowuje przynajmniej tak było w tym tygodniu. Ale podam Wam drogie mamy i niemamy fajny przepis na letnią zupę krem z buraków. Ja ogólnie odkryłam, że surowe warzywa smakują znakomicie w lato, nawet kupiłam sokowirówkę! Smakują, są delikatne, lekkie i odświeżające.. A przy upałach nie otłumniają jak te gorące i tłuste😉

To nie jest blok kulinarny, bo ja na kuchni mało się znam i niechcem ale muszem gotować.. ale ta zupa urzekła mnie i chce się podzielić.. przepis znalazłam jak byliśmy na Majorce na wakacjach w czasopiśmie mojej teściowej. Nie nie jest to typowa potrawa hiszpańska czy majorkińska. Jest to taki nowoczesny krem, najprawdopodobniej powstał jako eksperyment.

Przepis na krem z surowych buraków:

Wg czasopisma Ja dałam ( bo nie mam wagi)

130 gr buraków 2 małe buraki

100 gr jabłek 1/2 jabłka

40 gr cebuli 1/2 cebuli czerwonej

50 gr awokado 1 szt. awokado

25 ml soku z cytryny sok z 1/2 cytryny

imbir wielkości ząbka czosnku

500 ml wody

30 ml oliwy

sezam i sól

Wszystko zmielić na krem i posypać sezamem.

Pycha smak taki świeży, egzotyczny trochę, bardzo mi smakowało:P

Miłego weekendu!

Opublikowano Późne macierzyństwo | 2 Komentarze

Życie na wsi

Dziś chciałabym podzielić się z Wami moimi wrażeniami o życiu na wsi. A mam co porównywać bo wcześniej mieszkałam w Warszawie – moim rodzinnym mieście. Wyprowadziłam się za porywem serca za ojcem mojej małej przyznaję i nie żałuję. Mieszkamy w Małopolsce, 12 km od Krakowa. Z racji tego że kocham przyrodę i po powrocie z Majorki (gdzie też mieszkałam kilka latek) mieszkanie w blokowisku i duże miasto oraz praca w korporacji bardzo mnie szybko wypalały.

Kocham Wawkę, przyznaję, ale wieś też jest super:) Nie mieszkam w domu, ale w malutkim bloczku, wokół którego mamy 1h terenu wspólnie z innymi mieszkańcami i gdzie mogę spędzać czas. Do lasu mam 200m do a pod okna zaglądają sarny.. i dziki zimą. Mieszkam na obrzeżach wioski ale wszystko czego potrzebuję mam blisko, o ok 300m: sklep, aptekę, żłobek. Przyjechałam w 9 mcu ciąży i tu wychowuję córkę. Ludzie są mili i uczynni, choć nie tak otwarci jak w stolicy, tzn. pomocni ale nie zwierzający się:) znam kilka mam w okolicy ale spotkałam się raptem z nimi 2x. Wiadomo, to nie klimaty hiszpańskie gdzie ludzie nawet jak poznają się w dorosłym wieku spotykają się że sobą i wychodzą (nawet z dziećmi) przy najbliższej okazji. W Polsce liczy się tylko rodzina!

Nie raz sąsiedzi częstowali mnie porcjami swoich owoców: śliwkami, jabłkami. Raz nawet sąsiad uraczył mnie mięsem z zająca – „dla małej na zupkę, nie ze sklepu” -mówi. Rzeczywiście, było pyszne. Na terenie wokół bloku rosną na dziko wiśnie, śliwki, orzechy, porzeczki. U sąsiada mam też winogrona które mogę zrywać, te wychodzące za ogrodzenie z siatki, bez ograniczeń. Pychaaa. Nawet jedzenie w supermarketach smakuje lepiej niż w dużym mieście.. a mięso z mięsnego ma prawdziwy, głęboki smak. Życie płynie spokojnie i wolno… nieraz trochę nawet za monotonnie jak na mój gust, ale coś za coś.

W Warszawce jest bardzo dużo atrakcji i wielu znajomych, co weekend możesz robić co innego.. tu opcje się zawęziły do najbliższej okolicy i wszędzie samochodem. Te 3 lata spędzone tu pozwoliły skupić się na córce i moich projektach i rozwoju kreatywności- efekty wkrótce opublikuje:) sielską ciszę w lato przerywają kosiarki, sąsiedzi tylko się wymieniają przy koszeniu trawy wokoło. Bardzo pozytywna stroną jest, że wreszcie po 20 latach od zrobienia prawa jazdy zaczęłam jeździć samochodem:) .. w mieście używałam metra i mogłam szybko wszędzie się dostać.

Za oknem w ogrodzie zamiast kłótni z blokowiska słyszę jak ptaki drą się wniebogłosy co jest muzyką dla uszu a jak zadrę głowę widzę gwiazdy. Na przeciwko osiedla (3 bloczki) pasą się konie, które można dotknąć, a mała ma frajdę podając im do pyska trawę. Dziś uważam, że moje życie choć uboższe w rozrywkę i w kaskę jest bardziej jakościowe… Mniej choruję, naturę mam za oknem, nie spieszę się. Dla mnie jako projektanta ogrodów kontakt z przyrodą jest bardzo ważny.. Warszawka też jest ok, choć przytłacza po jakimś czasie.. I trzeba wyjechać aby odpocząć i tęsknię za kontaktem z moimi znajomymi, ale staram się od czasu do czasu zaaranżować spotkanko.. Kiedyś ludzie że wsi uciekali do miasta a teraz jest odwrotnie.. 🙃

Prosto spod okna
Sarenka pod oknami
Opublikowano Późne macierzyństwo | Otagowano , , , , , , | 6 Komentarzy

Wybierasz się do Hiszpanii? Lepiej to przemyśl..

Cześć. Ja właśnie wróciłam z Majorki.. Mam dwa dni wolne sama, bez córki, tylko ja, cisza spokój:) Ale nie o tym ten post.

Polecieliśmy dnia 9 lipca, a już od 11 lipca musieliśmy my i wszyscy na wyspie założyć maseczki na zewnątrz. Pomyśl..normalnie w lipcu i w sierpniu są upały po 40 C, że ciężko oddychać, a tu jeszcze maseczka.

Na Majorce turystyka ruszyła na dobre, dużo hoteli jest otwartych, turyści napływają ..a tu taki myk..oni też muszą się dostosować do nowych zasad, a trudno im to przyswoić. W wiadomościach majorkańskich hotelarze narzekali, że turyści nie bardzo chcą sięgać po maseczki..i co się dziwić skoro są na wakacjach po miesiącach kwarantanny. W Magalufie (miejscowość typowo turystyczna na Majorce) jak co roku młodzi Anglicy szaleją i chleją nie zważając na sytuację. Rząd na Majorce zdecydował zamknąć wszystkie kluby rozrywkowe przez ich zachowanie.

Na Balearach NIE MUSISZ MIEĆ MASECZKI gdy jesteś na plaży, kąpiesz się w wodzie, konsumujesz, zawsze gdy utrzymujesz dystans min.1,5 metra. Dzieci do lat 6 nie mają obowiązku nosić maseczki. Podczas uprawiania sportu też nie musisz jej nosić ani jak masz problemy zdrowotne lub w oddychaniu, które musisz udowodnić.

Ale gdy wchodziłam do sklepów (maseczka zakrywa tylko usta, bo ciężko mi się oddycha bo mam chorą tarczycę) ekspedientki zwracały mi uwagę, że mam poprawić sobie maseczkę. Podchodzą bardzo poważnie do tematu, a w sklepach max po 1,2 osoby.

Obostrzenia się wznowiły, bo jak podawali w mediach coraz więcej nowych źródeł zakażeń w Hiszpanii jest spowodowanych wyluzowaniem społeczeństwa, spotkaniami itd.

Następnie wiele wspólnot, tak naprawdę większość wprowadziła noszenie maseczek: Katalonia,  Aragón, Murcia, La Rioja, Andaluzja, Cantabria, Navarra y el Kraj Vasco. Walencja się wstrzymała jak na razie. Czytałam, że w Andaluzji nawet na plaży maseczki są obowiązkowe oprócz momentów gdy kąpiesz się w wodzie, siedzisz pod parasolem ze swoją rodziną (ne przyjaciółmi). Mandat za nie noszenie maseczki to 100 euro.

Wiem, że ludzie rezygnują z wakacji w Hiszpani, ale w Polsce też pogoda w kratkę. My nad morzem wprost jej nie mieliśmy, było chłodno.

Dziwne te wakacje tego roku..czy wrócimy do tego co było???

MAPA WSPÓLNOT HISZPANII GDZIE MASECZKI NA ZEWNĄTRZ SĄ OBOWIĄZKOWE źródło: https://www.lagacetadesalamanca.es/
Opublikowano coronavirus, COVID 2019, Późne macierzyństwo | Otagowano , , , , | 3 Komentarze

Oficjalnie jesteśmy parą!

Hej Mamusie, nie mamusie i pozostali!

Dziś w Hiszpanii z ojcem mojej małej zarejestrowaliśmy się jako para. To nie ślub na który jeszcze chyba nie jestem gotowa i nie wiem czy kiedykolwiek będę, ale instytucja która także nakłada prawa i obowiązki na nas ale nie w takim stopniu jak ślub i dużo łatwiej się rozwieść😁- to tak trochę żartem..nazywa się „związek zalegalizowany.” Mam nadzieję że wytrzymamy ze sobą kolejne długie lata, a przede wszystkim że dalej będziemy się kochać i szanować. Tak naprawdę, dziś po tylu latach, ok 10 (dla mnie to bardzo długo) my dwie bardzo niezależne osoby mamy wspólny cel-jak najlepiej wychować naszą córkę. Denerwowałam się troszkę, choć podpis trwał 3 minuty ale to jakiś krok naprzód. Teraz tylko ustalić gdzie zamieszkać🙃 bo do tej pory to mieszkamy z przerwami bo tatko pracuje za granicą. Skomplikowane to wszystko, ale i mnie jakoś zawsze tak 🙉 buziaki.
P. S. W Hiszpanii upały straszne a i w maseczkach trzeba chodzić na zewnątrz 😦

Opublikowano coronavirus, Mama po 40, Późne macierzyństwo | Otagowano , , , | 11 Komentarzy

Krzyk i pisk!

Moja mała krzyczy wniebogłosy, ale to tak że trzeszczy w uszach.. Jak coś jest nie po jej myśli zaczyna koncert taki, że nieraz myślę że sąsiedzi wezwą policję, bo pomyślą że ją maltretujemy albo co.. Jakby ktoś chciał zmierzyć głośność myślę że zabrakłoby decybeli na miarce:) Na początku to normalnie nas przestraszał taki wrzask znienacka . Raz tata prowadząc samochód tak się przestraszył że stracił na chwilę kierownicę.. A na dodatek bardzo często nie rozumiemy dlaczego tak reaguje..I tylko jej znany jest powód którego nam nie zdradza nawet jak ją pytamy. Kiedyś tylko płakała, a teraz piszczy i krzyczy i nie można jej uspokoić, bo nawet jak próbuje zapytać, przytulić itp pogarszam sprawę.. I często muszę zostawić aż sama ochłonie gdy coś innego pochłonie jej uwagę. To jest irytujące, nie powiem ale nauczyłam się zachowywać spokój. Mam nadzieję że to taki etap, że chce wywrzeć na nas presję.. bo nie wyobrażam sobie że to nie minie. Czy Wy też tak miałyście?.. Dzwonię do mojej ciotki mentorki co twierdzi że dzieci dziś są bardziej roszczeniowe, ciągle domagają się czegoś, uwagi, bardzo jasno wyrażają niezadowolenie, marudzą, piszczą. A wszystko to bo mają dużo więcej stymulów, bodźców.. ciągłe zajęcia, dojrzewają szybciej umysłowo..ale czy emocjonalnie? Kiedyś „dzieci głosu nie miały” – co pewnie Mamy w moim wieku pamiętają, że…. byłyśmy innymi dziećmi.

Dziś krzyczała dobre 20 min.. I po 2,3 próbach uspojenia dałam sobie spokój. I rzeczywiście im więcej nadskakujemy w takich momentach krzyk staje się nie do zniesienia, dlatego daję na luz.. Tak dużo jeszcze przed nami nauki wychowania.. znam przypadek dorosłego kolegi który wspomina że jak płakał jako dziecko rodzice zostawiali go samego w pokoju dopóki się nie uspokoił. I na dobre mu to nie wyszło, ma problemy w okazywaniu emocji.. Gdzie zatem jest ta granica? Nadskakiwać nie, pozostawić samej także nie. Uf.. to nie łatwe dla matki, szczególnie takiej starszej, która chce aby wszystko było perfekcyjnie ale nikt z nas przecież nie jest perfekcyjny…

Opublikowano Późne macierzyństwo | 4 Komentarze

Uwielbiam polskie morze

Cześć Mamusie. My nad morzem w Pobierowie. Przyznam że pierwszy raz tu i jestem zachwycona! Miejscowość rozciąga się w większości w sosnowym lesie, tylko centrum jest mocniej zabudowane. Mamy apartament blisko morza 150m. Dwa pierwsze dni trochę padało ale dziś jest słońce i ponad 20°C. Na terenie gdzie wynajmujemy są atrakcje dla dzieci a i dzieci  nie brakuje. Córa jest zachwycona bo ma z kim się bawić. Ja zawsze nad naszym morzem czuje się świetnie..a z dzieckiem 2,5letnim już jest inaczej niż 1,5letnim, bo bawi się z innymi, biega z nimi i spokojnie można siedzieć i obserwować.

Kocham to powietrze, tę bryzę, nawet gdy temperatura jest mniejsza niż 25°C. Pamiętam że już jako nastolatka i troszkę później jeździłyśmy z grupką koleżanek co roku do Mielna czy Łebu aby poszaleć! Odpocząć i pobawić się. Pracowałam w sezonie na to aby jechać i czekałam cały rok. Nikt mi nie dawał kasy, musiałam sama zarobić i odmawiałam sobie codziennych przyjemności. To zawsze był wyjazd roku i upragnione wakacje. Jechaliśmy 8 godzin pociągiem z Warszawy. Tą trasę dziś samochodem można zrobić w 4 godziny. Podróż z Krakowa była długa bo 8 godzin, ale córka dała radę. Bałam się trochę tłumów bo słyszałam że wszyscy ruszyli nad morze po kwarantannie, ale tłumów nie ma. Dużo pensjonatów ma wywieszone „wolne pokoje” jest tak w sam raz. Jesteśmy blisko granicy z Niemcami i wokoło słychać niemiecki.  Miłą niespodzianką też było że menu troszkę bardziej rozbudowane jak w środkowej części wybrzeża. Można zjeść świeżą sałatkę! Rano gdy mała śpi, schodzę na plażę pojogować i pobiegać na bosaka po plaży.. uczucie cudowne:) Przyjechaliśmy na 5 dni, to nie dużo ale zarazem wystarczająco.. Kuzyn oznajmił mi że w tym roku nie zabiera rodziny nad morze, bo obawia się tłumów na plaży ale tu nie ma tłumów..tylko duży wiatr! I jakoś dobrze się wstrzeliliśmy w ten okres. Wyjechać trzeba, miejsca na plaży starczy dla każdego, gorzej jest w sklepach czy na deptakach w centrum, ale też można omijać jak ktoś się obawia i chodzić „bokiem”. Ja Wam polecam i nakłaniam wręcz bo jak nas zamkną znowu na jesień to szkoda stracić szanse na wakacje. Tymczasem pozdrawiam wszystkie Mamusie i nieMamusie.. z cudownego wybrzeża.. do którego tak chętnie wracam ❤

Dystans na plaży
Opublikowano Późne macierzyństwo | Otagowano , , , , | 5 Komentarzy

Nie mogę spać

Jak jest różnica między byciem Matką i partnerką (czy żoną jak kto woli) a byciem singielką.

Z wakacji

Cóż, jedno i drugie ma dobre i złe strony. Ja się przyznaję, że tęsknię często do pobycia samą, aby odciąć się od zawirowań i obowiązków domowych. Gdy byłam sama nie musiałam ani prać ani gotować tak często, ani słuchać krzyków, marudzeń, pisków. Ani sprzątać kup ani organizować życia innym… Byłam ja i święty spokój… Ale.. moja potrzeba do dzielenia życia stała się większa i nie chodzi tu o uzależnienie (tu od partnera) ale o spróbowanie innego życia.. bardziej odpowiedzialnego, kolorowego, zwariowanego, z dzieckiem, moim własnym.. Teraz jest 6 rano a ja od 3h już nie śpię bo mała się kręciła a matczyne ucho słyszy szelest kołdry nawet przez sen!!! I już jak wstałam do łóżeczka to tak nie mogłam zasnąć, a jak zaczęłam zapadać troszkę w sen to kot wskoczył na mnie a teraz partner zaczął chrapać, a mała cały czas sie kręci. Cholerna – myślę sobie a kiedyś spałam spokojnie do 8 – 9h!!! Już jestem zmęczona a przecież dzień się nie zaczął a ja biznes jeszcze rozkręcam! Zmieniłam życie na ciekawsze ale na zajebiście zajęte 🙂 każda godzina jest zaplanowana w moim życiu teraz.. Moja głowa cały czas pracuje ale nie zawodowo, na to może znajdę 2-3 godziny w ciągu doby, ale nad tym co trzeba zrobić w domu i dla małej. Znacie to drogie Mamy: planowanie posiłków, wakacji szukanie ubranek, mebli, pilnowanie aby lodówka nie opustoszała, aby czystych ubrań nie zabrakło, aby było czysto.. itd itd. A gdzie czas na Własne Potrzeby?  Czy aby ich nie macie? I jakie one są? Czy może czasu brak?  Mamo wejrzyj w dusze i posłuchaj czego chce.. I zrób coś dla siebie bo life to coś więcej niż sprawy domowe! – sama sobie też tak mówię i planuje zrobić coś dla siebie bo mam wrażenie że od dawna żyje życiem innych choć przecież to moje życie…Teraz ja, perfekcyjna mama za dużo wymagań stawiam sobie.. Od porządku w domu do tego by córka miała wszystko czego potrzebuje, a sama często wychodzę z nią na spacer bez makijażu, nieraz w kapciach i muszę się wracać, nieraz nieuczesana..nieraz zapomnę  jej picia czy bluzy.. Dobrze że teraz mieszkam na wsi:) Tak tak.. Po prostu nie ogarniam wszystkiego.:) ale polki takie jesteśmy, perfekcyjne, wszystko musi by na tip top: perfekcyjny dom, perfekcyjna mama i żona, tyle że najważniejsze czy Ty się w tym czujesz perfekcyjnie. Czy nie lepiej czasem olać kurz a iść do fryzjera, na spacer, na masaż, na kawkę z koleżanką? Wiem, często łatwo się mówię a raczej pisze ale proszę Was od czasu do czasu zróbcie coś dla siebie.. Aj nieraz tęsknię za życiem bez pośpiechu, krzyków, nerwów.. teraz tylko czekać aż mała będzie duża..

Umówiona byłam na rozmowę kwalifikacyjną do nowego przedszkola i zapomniałam już 2 razy iść.. My Mamy mamy przewalone….To fakt! Pamiętać o wszystkim i jeszcze piękną być:)

Jak już dzieci będą duże pozwolimy sobie na chwilę odetchnienia, relaksu, podróży czy jak kto woli spa.  Życie w rodzinie nie jest usłane różami:)… Kłopoty mieszają się z radością.. Ale takiej radości jaką mam z małą to nigdy nie doznałam, albo doznawałam ale bardzo mało i sporadycznie. Suma sumarum życie jest bardziej obarczone obowiązkami, zmartwieniami, ale i szczęśliwsze, zakręcone i pełne wyzwań 😁

Opublikowano Późne macierzyństwo | 3 Komentarze

Kot też dziecko

Lubię koty i już miałam kilka. Pierwsza kotka pokochała bardziej moją mamę niż mnie bo ja byłam żywotną nastolatką, a jej to przeszkadzało.  Na obczyźnie nie miałam zwierząt nie licząc dwóch złotych rybek, które szybko zdechły, nie wiem do dziś dlaczego. Kilka lat temu zakochałam się w rasie kotów brytyjskich bardzo w Polsce popularnych i wzięłam malutką koteczkę, którą traktowała jak dziecko, (to była moja wprawa;) wszędzie woziłam, chodziłam z nią na spacery, aby miała rozrywkę i aby nie było jej smutno samej w domu. Niestety po 4 miesiącach zachorowała na FIPa. Chciałam ratować za wszelką cenę, przez miesiąc jeździłam po lekarzach niestety zalecenie było jedno – uśpić. Potem jak już była niunia na świecie i miała 7 mcy wzięliśmy inna kotkę 3miesieczną (możecie ją zobaczyć na jednym z pierwszych postów), niefortunnie zjadła tasiemkę i podczas gastroskopii już się nie wybudziła. Ale do czego zmierzam.. mały kotek jest jak dziecko, musisz na niego uważać, nie zostawiać samego, bawić się z nim, no i sprzątać po nim.  Stresowałam się  często dopóki kotka nie podrosła. Kotki, szczególnie hodowlane, mają delikatną naturę i szybko się stresują, są strachliwe. Pamiętam ile radości sprawiało mi w dzieciństwie obcowanie że zwierzętami.. dlatego też że względu na córkę postanowiłam tym razem zaadoptować Borysa w http://underleyhall.pl/ hodowli, którą polecam z całego serca. Kotek spodobał mi się od pierwszego wejrzenia. Miał już 1 rok 3 mce więc pomyślałam  że przynajmniej ułożony nie trzeba uczyć wszystkiego…a jednak. Moja mała z natury głośna  nie podpadła kotkowi.. Szybkie ruchy, krzyk i pisk działały na niego jak na byka w nowym otoczeniu. Ja się o niego martwiłam i o córę bo ta latała za nim nieświadoma a ten fuczał na nią. Kilka telefonow do hodowcy, która mnie uspokajała, że nie zaatakuje córki tylko się wycofa. Ja wiem, że brytki są spokojne i dlatego polecane do dzieci, ale sytuacja mnie niepokoiła. Do tego stopnia, że mój stres o małą doprowadził do tego, że zastanawiałam się czy dobrze zrobiłam. Czytałam dużo o adaptacji kotów doorosych do dzieci i jak należy postępować. Zrobiłam mu 3 kryjówki, w miejscach gdzie córa nie miała dostępu i tam się chował, nieraz nie wychodził pół dnia jak była w domu. Omijał ją z daleka. W nocy ok 4-5h przychodził i przychodzi do mnie na mizianie i mnie budzi. Klnę, bo córka przestała mnie budzić to teraz kot.. Mijał czas, ja pracowałam nad relacją kot – córka, co jest dodatkowym wysiłkiem!  Dawałam jej smakołyki aby mu podawała, przy niej bawiłam się z nim.. Przestał fuczeć, ale omijał ją. Po dwóch miesiącach zaczął siadać w pobliżu gdzie się bawiła i przyglądać się jej. Córka już traktowała go neutralnie, bo co to za zabawa skoro kot przed nią zmyka. Po 3 miesiącach wszystko wygląda inaczej.. Może nie są funfelami ale córka może go dotknąć pogłaskać a nawet przytulić.. Tak jej pokazuje, że do zwierząt z szacunkiem, bo kilka razy za ogon pociągnęła. Borys jak ma dość delikatnie się wyślizguje z jej ramion, ale już nie ucieka. Nawet nieraz postawi ogon do góry albo się o nią otrze:)

Na wakacjach
Borys

Ma specyficzny charakter, jak to kot. Przyjdzie na głaskanki kiedy chce i jest bardzo wybredny.. tylko jedna marka najlepszej karmy.. Buff więc jak z dzieckiem bo i czesać trzeba i bawić się. Ma kilka zabawek ale tylko jedną się bawi. Często przychodzi i miauczy jakby czegoś chciał ale najczęściej to o zabawę chodzi i o uwagę. Wiem, wiem lepiej dwa koty niż jeden, zajęłyby się sobą ale ja takiej opcji nie rozważam. Zresztą już w hodowli stronił od kotów. Dodatkowo to sprzątam częściej bo Borys gubi sierść jak żaden inny, sierść jest wszędzie! Kuwetę ogarnąć muszę dwa razy dziennie, miseczki myć. Także ja matka wiecznie narzekajaca na tyle obowiązków zafundowałam sobie dodatkowe:) ale kiedy przyjdzie wdzięczny, tuli się lub leży obok, ja normalnie się relaksuje..

Co do hodowli to również polecam https://luna-gatto.pl/

Opublikowano Późne macierzyństwo | Otagowano , , , | 9 Komentarzy

Dzień Dziecka bez placu zabaw

Dziwny był ten Dzień Dziecka. Dla dwulatki to trudno coś wymyślić tak aby zapamiętała że to szczególny dzień. Stwierdziliśmy, że zabawki nie kupimy bo ma tego tyle.. że tylko w szafie leży. Więc ja już w głowie od tamtego tygodnia miałam że zabiorę ją na plac zabaw już w sobotę jak tylko zapowiedzieli że otworzą. A tu traf chciał że cały weekend lało jak z cebra u nas. Więc czekałam na Ten Dzień Dziecka. Mała była w żłobku a ja dzwoniłam po okolicznych wioskach czy mają coś dla maluchów i nic. Nikt jeszcze niczego nie otworzył. Kurde myślę sobie, tego nie przewidziałam a czasu już niema. Zajrzałam na stronę Ośrodka Kultury, na strony z programami dla dzieci w Krakowie, bo w Krakowie to już na pewno place zabaw otwarte. A gdzie tam…Wszystko zamknięte, tylko imprezka online. Online?! Przecież moja mała nie wytrzyma ni 5 min online, aż się wyrywa na zewnątrz a jak widzi z daleka kolorowe place zabaw i wyciąga rączkę i woła: „tam” . I płacze jak mówię że plac zamknięty. Biedna, żal mi jej…Tak było kilka razy. Więc czekałam na wczoraj. Miałam plan że najpierw do Domu Kultury na malowanie kredą, potem plac zabaw i lody. Ale mamy 2 place w wiosce i oba zamknięte. Pytam wiec mam jak w Krakowie sprawa wygląda, też zamknięte… To po co mówią w TV, że otwierają, że matki same odkażają przedmioty chustawki itd na placach! ? No wkurzyłam się i gorzej ale pisać nie będę! Co za różnica jak przedszkola i żłobki działają? Ach, nie odzywam się na ten temat.. bo niby jak jest bezpiecznie w żłobkach jak dzieciaki obok siebie, panie bez maseczkę pracują…. I rozumiem jak mają pracować w maseczkach?!

Na szczęście na placu w rynku było dużo dzieci na hulajnogach, rowerkach. I były lody. Plac zabaw owszem zamknięty i oklejony ale małą nie obchodził bo jeździła na hulajnodze i jadła lody. Córka happy i ja też!

A dziś przejeżdżałam i taśma odklejona wisi i kilka dzieci na placu..chyba wzięły sprawy w swoje ręce.. 😉

Opublikowano Późne macierzyństwo | 3 Komentarze

Namiastka wakacji! :)

Jezioro Pluszne

W końcu na króciutkich wakacjach! Cała ta kwarantanna dała nam się wszystkim we znaki. Jak tylko ogłosili otwarcie pensjonatów zaświeciła mi się iskierka podróżniczki. Nic tak dobrze nie robi jak zmiana otoczenia i pooddychanie innym powietrzem.. Oczyszcza myśli, na chwilę zapominamy o codzienności i odrywamy się od rutyny aby powrócić do niej że świeżym nastawieniem. Dawno też nie widziałam się z przyjaciółmi którzy mieszkają w mojej Warszawce. Nie długo myśląc podzwoniłam do nich z propozycją weekendu na mazurach:) Znalazłam super domek letniskowy w Pluskach, spakowałam też kota i przyjechaliśmy do tej uroczej wioski. Mama, wiadomo na wakacjach nie odpoczywa, samo przygotowywanie to dodatkowa robota dla rąk i mózgu, który musi ogarnąć wszystkie możliwe scenariusze pogodowe niezależnie od prognozy! I ja zawsze daję plamę. Widząc prognozę 14 stopni i deszcz wzięłam dla małej 3 rodzaje średnio ciepłych kurtek i buty skórzane za kostkę, kalosze a dziś jest piękne słońce. Fuck.. Ja wpadam w panikę bo mała niema czapki z daszkiem i ja kremu przeciwsłonecznego bo trochę słońca a ja zaraz jak burak! Na drugi dzień jechaliśmy po czapeczkę i krem. Fajny domek z piaskownicą dla małej okazał się przytulnym miejscem na odpoczynek. Odrazu domek wszystkim się spodobał, nawet sponiewieranemu kotowi podróżą schody w domku przypadły do gustu. Piękne jezioro i okolice cieszą oczy i duszę. Naprawdę 3 dni to namiastka ale tyle znaczy po miesiącach ograniczeń. Dziś nawet byłam na smażonej rybce i jadłam na ogródku!! Bajka! My to lubimy.. Krótkie wyjazdy, piękna okolica, dobre jedzenie, spacery. Naładować baterie i znowu powrót do pracy, załatwiania spraw, płacenia rachunków, odbierania paczek:)

Tak dawno też nie spędziłam czasu na grilu, śmiechu i opowiadaniach ze znajomymi! Znalazły się także dobre ciotki które bawiły się z moją małą. To naprawdę wspaniały czas… Jednak to co dobre szybko się kończy i każdy wraca do swojego życia. 🙂 ale wszystkim polecam planować wyjazdy po Polsce która jest taka piękna i musimy przecież wspomóc polską turystykę.

Także nie zastanawiajcie się za długo, bo tylko wyjdzie to Wam na dobre! Udanych wyjazdów pokwarantannych!!

Opublikowano late mother, madre a los 40, madre tardia, Późne macierzyństwo | Otagowano , , | 8 Komentarzy