I zostałam samotną matką!

Witajcie! Zostałam samotnie wychowującą matką, ale nie z własnej woli, ale po części ze zbieżności losowych. Nie tak sobie wyobrażałam wychowanie dziecka i własną rodzinę, bo żadna sobie tego tak nie wyobraża chyba, że to jej własny wybór. A nie chciałam dlatego, bo sama wychowywałam się bez ojca. Mój partner życiowy Miguel, tata naszej cudownej Nenki dostał super ofertę w Niemczech i staneliśmy przed decyzją skrajnie trudną. Tu szansa na sukces dla mojego Miguela, tu małe dziecko i ja, która tylko czeka na własną szansę we własnym kraju, bo świeżo upieczona pani inżynier. Hm.. byłam jak na rozdrożu, z jednej strony wiem, że dla niego to wielka szansa i nie chce mu stawać na drodze, bo gdybym to ja dostałą taką szansę bardzo bym się cieszyła. Trzeba jakoś pogodzić życie rodzinne z zawodowym. Zaczęliśmy rozważać różne scenariusze w każdym ja czułam się pokrzywdzona, bo byłam na gorszej pozycji. Wiadomo, ja muszę zająć się małą czy zostając w PL czy w DE, bo tam nie dostanę pracy bez języka, przynajniej przez jakiś czas. Nie uśmiecha mi się też być kolejne lata w domu. Z kolei po moich latach na emgracji nie chce mi się znowu wyjeżdżać, zwarzywszy, że 1,5 roku temu wyprowadziłam się z Warszawy. Także, analizując moją sytuacje, mam większe szanse na pracę w tym momencie w PL i.. zostałam, a on wyjechał.

I jestem sama ze wszystkim!! dosłownie, od niedzieli do niedzieli. I tylko jedno zdanie przychodzi mi do głowy: samotne Matki zasługują na hołd i cześć!!! i całowanie po nogach! O kurde..ale jest ciężko.. Nie mogę znaleźć czasu dla siebie, choć Nena chodzi do żłobka. Chodzi w kratkę wiadomo, ale, a to zakupy, a to gotowanie, sprzątanie, no i córeczka. Mam to szczęście, że w skrajnych przypadkach mogę liczyć na sąsiadów. I tak kiedy muszę zrobić jakieś większe zakupy samo pakowanie córki do samochodu , następnie wypakowanie do wózka sklepowego, następnie ponowne zapinanie i odpinanie w foteliku. Koordynacja ruchów przy wyciąganiu i przenoszeniu zakupów, gdzie ona jest i co robi..dźwiganie..Do tego lekarze, spacery, organizacja czasu, wyjazdy, ogarnianie wszystkiego. Nie, to nie dla mnie, ja już jestem za stara. Na większe zakupy córeczka zostaje u sąsiadów. Oczywiście wiem, mogę robić zakupy online. Ale nie o same zakupy chodzi ..chodzi o te wszystkie czynności podczas całego dnia, bo to co przy sobie robię muszę x 2 i więcej, bo wiadomo córeczkę nieraz przebieram kilka razy. Samo wyjście do żłobka i zawiezienie jej tam to wracam zmęczona..A potem do kuchni! aaaaa!! tragedia. Ja się pytam: „Jak radzą sobie matki pracujące na etacie???!!!” no i słyszę, normalnie, trzeba się ogarnąć. Ha, kobieto, czy wiesz czym jest normalne życie, gdzie praca to 30% życia? Wieczorami nie mogę się ruszać, i padam na twarz. Oczywiście są płatne opiekunki itd. ale po kilku godzinach w żłobku jakoś dziwnie zostawić komuś obcemu dziecko. I myślę sobie, jakie to niesprawiedliwe, że kobieta musi zajmować się dzieckiem (właściwie najczęściej ten obowiązek pada na nią), a facet to sobie ułoży. Wiem, że sytuacja jest przejściowa i jakoś znajdziemy z niej wyjście , aby znowu być razem, ale dla mnie to survival jest 😛

Muszę coś wymyśleć…:)

P. S. Ten post piszę już 3 dni

Informacje o Mamapo40

Matka polka po 40, która chce podzielić się własnymi doświadczeniami późnego macierzyństwa i przedstawic blaski i cienie bycia Mamą
Ten wpis został opublikowany w kategorii Późne macierzyństwo i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „I zostałam samotną matką!

  1. Mysza w sieci pisze:

    Od zawsze powtarzałam, że wszystkie Mamy zasługują na medal. Od momentu porodu, który tak często jest koszmarnym i mega ciężkim przeżyciem. Poprzez pierwszy rok macierzyństwa (nie tylko samotnego-choć tu medale podwójne), który jest mieszanką radości z potężnym wyzwaniem, padaniem na twarz, nie raz płaczem i rodziców i dziecka i stawaniem na głowie by ogarnąć domowy świat. Także szacunek z mej strony i wytrwałości życzę 🙂

    • Mamapo40 pisze:

      Dziękuje Mysza w sieci, dziś, po kilku miesiącach jest już lepiej, jakoś sobie zorganizowałam, też inaczej patrze na wszystko, jestem bardziej pozytywna. Macierzyństwo choć nie łatwe, nie jest juz udręka dla mnie, przynosi dużo radości i zadowolenia, a wiadomo jak ludzie na dorobku, to nieraz trzeba się poświęcić:) milej niedzieli:)

  2. R. Lipkowski pisze:

    Jestem ojcem 🙂 to nie wiem jak się wypowiedzieć.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s