Jelitówka / Rotawirus?

No nie! Nie pisałam długo bo bardzo zajęta przygotowaniami do dalszej kariery zawodowej. Uczęszczałam na kurs cały miesiąc i jak w czwartek skończyłam to cieszyłam się, że w końcu będę miała chwilę dla siebie. Ale nie dane mi było..w piątek jak odbierałam małą ze żłobka to panie mi oznajmiły że w ciągu dnia 3 nieładne kupki zrobiła. Następnego dnia w sobotę była 1 kupka całkiem normalna i zaczęło się w nocy. Obudził mnie płacz córeczki. Wstałam i nieprzytomna podeszłam do łóżeczka i patrzę a córeczka zasikana cała i łóżeczko całe. Ale gdy ją rozbierałam na przewijaku okazało się że to nie mocz ale kupa na rzadko. Boże dopiero zdałam sobie sprawę ze smrodu! Jak zdjęłam jej piżamkę to biedaczkę musiałam przytulić bo strasznie płakała, a całe plecy mokre.. Boże ile to Matka musi przejść! Do łazienki, tu jedną ręką ją trzymam na biodrze tu drugą nalewam wody do wanny i pilnuje temperatury. Mała drze się, a moje nerwy w strzępach bo tu chcesz pomóc, tu jej się nie podoba, tu wyprowadza Cię z równowagi cała sytuacja i ona bo tak płaczę. Szybko ją wykąpałam i dopiero otulona w ręcznik uspokoiła się. Ubrałam w pieluszkę i piżamkę i światełko mi się zapaliło:”daj jej pić” bo się naczytałam o odwodnieniu przy biegunkach. Wypiła i poszła spać a ja do prania. Naprawdę to dla mnie jest najobrzydliwsza część macierzyństwa... Buff..

Młoda Mamo gwarantuje  Ci, że nawet największą miłość do dziecka nie zmniejszy obrzydzenia przy praniu brudów.. Aaa!!!

W niedzielę już zrobiłam jej dietę choć nie chciała wcale jeść.. 1 rzadka kupa i w nocy powtórka z rozrywki.. było nawet gorzej bo strasznie krzyczała z bólu i wierzgała nóżkami już po kąpieli. Byłam poddenerwowana i lekko przastraszona,  – do kogo tu dzwonić o 1 w nocy?– myślałam szybko. Postanowiłam zadzwonić na 112, bardziej po poradę niż aby ktoś przyjechał. Pani dyspozytorka kazała dziecko obserwować, stwierdziła, że to pora wirusowa i napewno wirus. Na szczęście córeczka uspokoiła się i po piciu zasnęła. A ja do prania..buff.

W poniedziałek po lekkim śniadaniu stwierdziłam, że mogę wykorzystać i pojechać coś zaległego załatwić. Wpakowałam małą do auta i w drogę.. niedaleko. Córeczka marudziła po drodze..ale przecież nie mogłam się zatrzymać.. aż biedactwo zwymiotowała i szybko wtedy zjechałam na pobocze. Poczułam się winna i szybko do lekarza pojechałam. Pani lekarz przepisała przeciwbiegunkowy i probiotyki i zaleciła ostrą dietę i dużo pić. Gdy spytałąm: „Pani doktor czy to rotawirus” , odpowiedziała, że jest tyle wirusów żołądkowych, że trudno bez badań określić. W poniedziałek też prawie nic nie zjadła, ale ani razu nie miała gorączki. Wczoraj już dopominała się o jedzenie inne niż kleik ryżowy. Dziś jest środa i pierwsza noc bez biegunki:) hura!!! Ale jest wciąż osłabiona i po śniadaniu zaraz poszła w kimę za to mnie coś kręci w brzuchu…

Informacje o Mamapo40

Matka polka po 40, która chce podzielić się własnymi doświadczeniami późnego macierzyństwa i przedstawic blaski i cienie bycia Mamą
Ten wpis został opublikowany w kategorii Późne macierzyństwo, Rotawirus, Żłobek i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Jelitówka / Rotawirus?

  1. Mysza w sieci pisze:

    Ależ śliczna Twoja córeczka… Szkoda, że tak ją wirus wymęczył, bidulkę. Niech szybko się wzmacnia i uchroni Mamę przed kolejnymi takimi praniami 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s