Papa 🇪🇸

Dziś nie będzie o mnie czy moim dziecku ale o mojej drugiej połówce i Tacie który jest Hiszpanem. Instytucja małżeństwa nigdy do mnie nie przemawiała dlatego jeszcze się nie hajtnęłam ale nie twierdzę że tego nie zrobię:). Mama mnie wychowywała sama a tatusiowie w tamtych czasach byli jacy byli. Od nastolatki miałam w sobie poczucie wolności której za wszelką cenę nie chciałam utracić. Zawsze samodzielna, nie wyobrażałam sobie przekazać odpowiedzialności za mnie komuś, aby ktoś coś decydował a ja mam się podporządkować (tak zwany kompromis dla wielu). Do wieku 26 lat kiedy to wyjechałam do Hiszpanii nie byłam w żadnym długim związku, (być może unikałam go widząc wtedy na czym to polega), to nie było moim priorytetem.

W Hiszpanii odkryłam całkowicie odmienny stosunek do spraw damsko męskich. Oczywiście, że pary pobierają się że sobą, ale istnieje (bo dziś w PL mam wrażenie że też zagościło w większości związków) tam równouprawnienie. Kobieta ma bardzo dużo do powiedzenia, ale tak naprawdę to nie musi bo jest przyjęty ogólnie liberalizm. Tak mi się to spodobało:) Następnie klimat, pogodne usposobienie i ten luz sprawiły że zakochałam się nie raz:) Nikt nikogo do niczego nie nakłania czy nie oczekuje od swojej połówki poświęcenia, to leży tylko i wyłącznie w rękach drugiego ile jest w stanie dać czy poświęcić i właśnie swoją postawą udowadnia na ile mu zależy. To się tyczy również innych związków np. z rodzicami czy z dziećmi. Oczywiście do pewnego stopnia, bo swojego partnera musiałam nakłonić do sprzątania;)

Każdy jest osobną jednostką i ma własną wolę która jest święta. Taki związek mi odpowiadał i czułam się związana całkowicie zachowując swoją indywidualność. I tak jest do dziś. On robi swoje a ja swoje. Dziś jest w Niemczech i choć nie bardzo mi się podobało że wyjeżdża bo zostałam sama z dzieckiem, nawet nie chodziło o kasę, ale nie mogłam mu tego zabronić i nawet popieram go w robieniu kariery i jego rozwój do ustalonego obopólnie momentu. Spotkałam się z opinią typu: „Ja bym nie puściła”, ale dla mnie trzymanie na siłę co nie ma nic wspólnego z miłością. Czy miłość to nie właśnie pozwalanie na rozwijanie skrzydeł a nie na ich podcinaniu. W końcu kiedy ja będę musiała poświęcić czas na własną karierę wiem, że będę mogła na niego liczyć. Zresztą chciałam i otworzyłam własną działalność i on mnie wspiera choć wolałby abyśmy były z nim, ale szanuje moją decyzję i akceptuje, w końcu się połączymy, bo wszystko ma rozwiązania trzeba tylko szukać.

Czas z niemowlakiem super sobie dzieliliśmy, zawsze codziennie miałam te 2 godziny dla siebie, to samo z gotowaniem czy dzieleniem obowiązków. Chcę wyjechać sama, iść na imprezę, ogólnie zrobić coś sama nie ma problemu. Bo my dorośli ludzie, którzy zdecydowali się być razem nie rezygnujemy z własnych potrzeb, każdy ma szacunek do „przestrzeni drugiego” i w ogóle do siebie nawzajem. Dla mnie właśnie taka miłość jest najodpowiedniejsza. Ale nie pomyślcie, że jestem taka olewająca czy naiwna we wszystkim, no nie, w końcu polką jestem:) Jak coś mi się nie podoba to mówię i szukamy rozwiązania, w drugą stronę też tak działa. Myślę, że samo mieszkanie razem i ciągłe przebywanie że sobą nie jest najzdrowsze dla naszego związku, bo obydwoje jesteśmy tacy, że musimy mieć własną przestrzeń. Zresztą każdy związek potrzebuje zmian. Oczywiście, teraz gdy jest córeczka to spędzanie czasu ma inny wymiar, bo teraz to jest dzielenie obowiązków ale też staramy się mieć te własne chwilę, ja np wychodzę sama na spacer a on na trening. Jest dużo tolerancji w naszym związku, niektórzy tego nie rozumieją np. w mojej rodzinie. Nie obchodzi go co robię że swoimi środkami a gdy mam potrzebę zawsze mnie wspomaga. Dziś jesteśmy na odległość i ta sytuacja jest przejściowa i tylko trochę przeszkadza mi to, że to ja właśnie muszę zająć się dzieckiem sama. Każde spotkanie jest gorętsze, mamy czas do zatęsknienia, co po wspólnym mieszkaniu kiedy wpadliśmy w monotonię i rutynę jest ciekawą odmianą. Jak zawsze w złej sytuacji należy dostrzegać pozytywy:) Jestem bardzo zadowolona z tego jak zmieniło mi się postrzeganie świata za granicą, jaka zrobiłam się tolerancyjna, olewam dużo, oczekuję więcej od siebie niż od innych, ale też nie daję się wykorzystywać. Jeszcze przed porodem wiedziałam że będzie z niego wspaniały ojciec spędzał mnóstwo czasu z małą siostrzenicą na zabawach, wygłupach itd. Dziś jest cudownym ojcem, a mała za nim szaleje i to mnie bardzo cieszy, bo nawet jakby nasza historia kiedyś się skończyła córeczka będzie miała super tatę i za to go kocham 😍

Informacje o Mamapo40

Matka polka po 40, która chce podzielić się własnymi doświadczeniami późnego macierzyństwa i przedstawic blaski i cienie bycia Mamą
Ten wpis został opublikowany w kategorii Późne macierzyństwo. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.