Coronavirus!? ? Ja już w panice.

W tamtym tygodniu w środę przyjechał tata z wizytą z Frankfurtu. Przed wylotem przypomniałam mu aby zachował wszelką ostrożność na lotnisku w Niemczech, bo jest ogromne. „Oczywiście, ja zawsze jestem ostrożny”.. – odpowiedział, choć nie wiem co miał na myśli, bo zawsze musiałam mu przypominać aby umył ręce. Lecz zawsze miał przy sobie żel odkażający. To on przyjeżdża z dużej aglomeracji do nas na wioskę, gdzie nie mamy kontaktu z masami;) i zawsze trochę nad tym ubolewałam, ale w tej sytuacji dostrzegam pozytywy życia „z dala”. Traf chciał, że córka od czwartku ma lekką biegunkę (raz dziennie) nie zwróciłam większej uwagi, a w sobotę zwymiotowała. Wczoraj w żłobku też nie jadła i zrobiła na luźno. Ja źle też się czułam i zaczęłam łączyć fakty. U mnie od piątku ból gardła i też chodzę częściej do wc. Nic nam nie było zanim tata nie przyjechał. I oczywiście przejrzałam wszystkie dostępne info w necie, włączyłam wiadomości i doszukiwałam się objawów koronowirusa u nas i na siłę znalazłam, bo biegunka też się zdarza. Wczoraj w nocy kiepsko się czułam i analizowałam wszystko: bólu głowy ani mięśni nie mam, ani duszności ani gorączki tylko odkasłuje flegmę bo mi spływa po gardle i ogólnie fatalnie. I tysiące myśli przepływały mi przez głowę: czy to On? Czy mam się zgłaszać i gdzie? Powinnam chyba maseczkę do lekarza założyć. Mam 1 w domu, ale zakupiłam w moment dodatkowe. I jak to będzie jak mnie zamkną w szpitalu, a córka? Ją zamkną ze mną? I co się stanie z kotem? Przecież nikt nie będzie chciał do nas przyjść do domu.. Buf.. i ten niepokój. Gdy źle się czułam w środku nocy widziałam same czarne scenariusze. Obudziłam się w lepszym stanie i nastroju. Byłam z małą u lekarza, a w międzyczasie dostałam telefon ze żłobka że znowu grasuje rotawirus. Kamień z serca:) sama się z siebie śmieje, że spanikowałam w obliczu takiej możliwości, choć wiem, że nie ma co panikować jak zapewniają. W każdym bądź razie trzeba zachować ostrożność.. wśród tłumu, bo znamy liczby zgłoszonych do badań, ale nasuwa się pytanie czy wszyscy się zgłaszają.. czy zanim się zorientują że coś nie tak zarażą.

A u nas jak to u nas kolejny wirus żołądka i kolejny tydzień w domku.. 🙂

Uważajcie na siebie.. 🙂

Informacje o Mamapo40

Matka polka po 40, która chce podzielić się własnymi doświadczeniami późnego macierzyństwa i przedstawic blaski i cienie bycia Mamą
Ten wpis został opublikowany w kategorii Późne macierzyństwo i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.