Wakacje z Covidem na Majorce

Kiedy wirus szaleje z coraz większą siłą pełny samolot wyleciał z Krakowa do Hiszpanii na Majorkę. Jesteśmy u babci która mieszka w turystycznej miejscowości na Majorce. Widziałam 1 hotel otwarty, a koło niego grupkę rodaków. Ale ogólnie  jest garstka turystów i sami polacy i to jest fajne. Plaża pusta, można spokojnie iść na spacer bez ocierania się ani patrzenia na zapijaczone czerwone gęby turystów. Wyspiarze są w kryzysie bo turystyka padła.. Stoiska z pamiątkami, ręcznikami zamknięte. A te otwarte mają ceny z kosmosu. Place zabaw są zamknięte, choć dzieci chodzą do szkoły, grają w piłkę na boisku. Darmo szukałam miejsca gdzie mała może się wyszaleć, tylko na plaży.

Placyk

Targowiska ograniczone do sprzedaży owoców i warzyw, na ulicach w maseczkach trzeba chodzić. Na wyspie sytuacja jest opanowana i od początku pandemii zanotowano tylko ok 1000 przypadków. Bardzo przestrzegają restrykcji, w każdym sklepie przy wejściu stoi pracownik, aby zwrócić uwagę jak masz maskę źle założoną lub nie przemyjesz rąk żelem dezynfekującym. W centrum handlowym tłumy, ludzie kupują na potęgę.. Odkąd mam świadomość że konsumpcja niszczy naszą planetę taki widok mnie po prostu wkurza, czy naprawdę potrzebujesz tyle szmat!!? Życie niby normalne ale kryzys jest. 80 % wyspy żyje z turystyki, a teraz dostają pomoc od państwa.  Jeżeli ta sytuacja się przedłuży, a w mojej opinii tak się stanie, a może nawet już nie wróci do tego co było, wyspa się pogrąży jak i inne miejsca które żyją tylko z turystyki. Place zabaw zamknięte, sale zabaw też, na plaży wieje bardzo, ale udało się kilka razy pobawić foremkami w piasku, na wejście do wody za zimno.

Wczoraj byliśmy z wizytą u kuzynki taty co ma dzieci w wieku 6 i 4, to mała się wyhasała, ale wiem że brakuje jej kontaktu z rówieśnikami. Kuzyn mojego stwierdził, że ich życie też się zmieniło od czasu pandemii, niektórzy znajomi nie chcą się spotkać bo się obawiają wirusa. Szkoły na razie są otwarte i reklamują ciekawe maseczki dla dzieci na lekcje języków i aby lepiej rozumieć nauczyciela. Maseczki z plastiku aby nie tylko słyszeć ale i widzieć co mówi nauczyciel.

Źródło: dhgate. com

Trochę szkoda mi tych miejsc dotkniętych kryzysem turystycznym że względu na ludzi, ale przyroda na tym zyska. Dziwny widok wędkarzy na plaży tuż pod Palmą gdzie zawsze były tłumy. Mój mówi że jak był mały to był normalny widok. Turystyka na Majorce liczy sobie ok 50 lat, odkąd zmarł Franco. I w ciągu tego czasu wyspa została zabudowana hotelami, autostradami itd. Nic, było fajnie zobaczyć piękną wyspę w innym obliczu.. A teraz czekam na samolot powrotny

Puste plaże w Port de Alcudia
Zaszufladkowano do kategorii COVID 2019, Późne macierzyństwo | Otagowano cierre por covid, mallorca, wakacje podczas pandemii, wakacje2020 | Dodaj komentarz

Kocham Polskę

Dziś już 12 listopad, ale wczoraj był Dzień Niepodległości i z tej okazji chcę wyrazić jak bardzo kocham ten nasz absurdalny kraj! Polsko tak bardzo Cię kocham, że cały czas się wstrzymuję przed kolejną emigracją i wyjazdem za moim partnerem. Stawiam Ciebie ponad wszystko bo wiem jak smakuje emigracja i ten który wyemigrował już będzie innym człowiekiem.

Tak jestem dumna z Polaków, którzy walczyli i oddali swoje życie za to abyśmy dziś istnieli na mapie.

Polsko!

żyć u Ciebie jest tak trudno, a jednak jesteś najpiękniejsza. Twój system jest tak posrany, a polityka tak niestabilna, że nie dajesz poczucia stabilności tylko tego ciągłego niepokoju, ale cóż dla mnie zawsze będziesz moim Domem.

Otoczenie doradza mi: „Jedź, spróbuj, zawsze możesz wrócić”, ale ktoś kto nie wyjechał nie wie co to tęsknota za krajem! I zobacz…, nic mnie tu już nie trzyma, bo rodziców nie mam już, a jednak TU czuje się jak u siebie.

Mentalność rodaków często mnie wkurza, ale właśnie to jest takie polskie. Często się denerwuje za tę naszą wścibskość, kwadratową mentalność, służbowość, ale cóż, przymykam oko, bo to właśnie jest polskość, to nasza tożsamość.

I tak, kasa jest ważna i przyszłość dzieci i może tam będą miały lepszą przyszłość, ale dziś chce aby moja córka poznała co to jest być Polką, umiała mówić po polsku, znała polskie wartości.

Na tle innych narodowości jesteśmy wybitni, wytrzymali, dążymy do celu wytrwale, nie poddajemy się. Dlaczego? Bo Ty Polsko nas do tego zmuszasz, pchasz nas do sięgania po więcej, do stawania się lepszymi. Wystarczy spojrzeć na rozwój ostatnich lat. W tym tempie szybko dotrzemy tam gdzie inni dotarli, mądrzejsi, bo przezorność, ostrożność i wytrwałość to cechy dzisiejszych Polaków.

Jeszcze potrzeba zmian w edukacji, sądownictwie i służbie zdrowia, ale mam nadzieję, że już młodsze pokolenie zajmie się tym, bo stara gwardia ma nieco „powojenne spojrzenie”

Jestem dumna z bycia Polką i kocham Cię!

Zaszufladkowano do kategorii Późne macierzyństwo | Dodaj komentarz

Zabieg przeciwzmarszczkowy

Hej:) zrobiłam sobie zabieg przeciwzmarszczkowy laserem pikosekundowym i chciałam się z Wami podzielić doświadczeniem. Moja skóra w ciągu ostatnich dwóch lat zwiotczała, zapewne przez to że schudłam na twarzy, ale i przez zmartwienia które towarzyszyły mi od dłuższego czasu. Postanowiłam, że coś z tym zrobię bo nie byłam zadowolona jak patrzyłam w lustro. Szukałam czegoś dla siebie, ale wiedziałam że nie będzie to żadne nastrzykiwanie. Renowacja naskórka bardzo do mnie przemówiła.  Zabiegi laserowe są kosztowne, ale skorzystałam z wrześniowej promocji 50% w sprawdzonym gabinecie VESUNA w Krakowie. Na czym polega taki zabieg? Otóż wiązka laserowa rozbija komórki dogłębnie (niszczy je), aby te, gojąc się odrodziły się na nowo. Przemówił do mnie taki zabieg i zapisałam się. Bałam się bo oglądając relacje innych kobiet widziałam jak wyglądała ich twarz po zabiegu. Z twarzy leci krew, jest to jedna wielka rana.

Ponieważ po zabiegu nie można wychodzić z domu wybrałam się w piątek. Przed zabiegiem miałam jeszcze konsultacje gdzie dostałam szereg zaleceń jak przygotować się do takiego zabiegu, między innymi: nie opalać się na 4 tyg. przed oraz nie używać retinolu i wiele innych. Pani kosmetolog poinformowała mnie, że jest możliwość użycia kremu znieczulającego podczas zabiegu ale przeszkadza to w ustawieniu intensywności wiązki, stwierdziłam więc że spróbuję bez.

Pierwszy kontakt z laserem dał mi pojęcie co to jest. Poczułam ból i pieczenie, pachniało paloną skórą. Ból był średni dlatego powiedziałam pani że obędzie się bez znieczulenia. Niestety w miarę trwania zabiegu już nie byłam taka wytrzymała. Bolało jak cholera! Dostałam gumowe kuleczki do ściskania ale i moje nogi kopały w fotel. W którymś momencie poleciały mi łzy. Ale to wszystko nic jak zobaczyłam swoją twarz to się przeraziłam, wyglądała jakby mi zdarto skórę.

Po zabiegu

Po zabiegu

2 pierwsze dni po były tragiczne. Pierwsza noc nie przespana, miałam wrażenie że powietrze w mieszkaniu jest skażone, byłam przerażona że dostanę infekcji bo wszędzie mam kocią sierść, choć codziennie odkurzam ale wiadomo ile unosi się w powietrzu. Bałam się położyć twarz na poduszce (zmieniona poszewka), wszystko mnie drażniło. Psychicznie też miałam dół i żałowałam ale tylko 2 pierwsze dni.

Bardzo intensywna pielęgnacja jest kluczem do sukcesu!

Krem regenerujący po zabiegach na zmianę z nawilżającym plus przemywanie letnią wodą lub delikatnym żelem do mycia twarzy i tak z 6 razy dziennie. Skóra szybko się regeneruje. Piłam dużo wody. Strupki w ciągu 3 dni prawie wszystkie zniknęły, a potem to już było z górki.

Dzień 3
Dzień 5
Dzień 7.

W poniedziałek już odprowadziłam córę do żłobka w maseczce i czapeczce z daszkiem, a od środy mogłam już wyjść bez czapki. Teraz muszę używać kremu z faktorem 50+ przez miesiąc i tyle. Dziś czuję się lepiej i jestem zadowolona gdy patrzę w lustro. Skóra jest gładsza, a zmarszczki spłaszczone delikatnie.

Macie pytania? Z chęcią odpowiem.. 🙂

Zaszufladkowano do kategorii Późne macierzyństwo | Otagowano laser pikusekundowy, zabieg przeciwzmarszczkowy, zabiegi na twarz | Dodaj komentarz

Twoje ciało, Twoje życie, Ty decydujesz!

To, co się dzieje w Polsce teraz jest to oczywisty atak na wolność wyboru kobiety. Wyobrażasz sobie, że nie możesz decydować czy chcesz rodzić czy nie, a to rodzi konsekwencje do końca życia. Ile kobiet może na tym ucierpieć, ile dzieci może ucierpieć.

Opowiem Wam historię z Hiszpanii. Moja koleżanka miała męża, który ją maltretował. Przy jednej z okazji zaszła w ciążę i oczywiste że nie chciała urodzić tego dziecka, bo była w procesie odchodzenia od męża. Nie miała problemu z umówieniem wizyty w klinice na zabieg. Pamiętam, że wspierałam ją w sytuacji, bo była załamana. Dziś, po latach ma dzieci z mężczyzną, który ją kocha i szanuje i jest szczęśliwa. Jakby potoczył się jej los gdyby nie miała prawa decydowania o swojej ciąży!?

Ty może masz dobry, kochający dom i możesz rodzić bez przerwy, ale są przypadki, gdzie ciąża jest wyrokiem. Moja babcia urodziła 11 dzieci, ale były trudne warunki wtedy i nie wszystkie przeżyły. Całe życie wspominała, jak trudno jej było pogodzić się ze stratami, jedno po drugim. Czy takiego losu chcemy dla naszych polek? Gdzie równouprawnienie, czym różnimy się od krajów muzułmańskich gdzie to mężczyźni decydują o prawach kobiet?

My nie decydujemy za nich, dlaczego oni mogą? Dlaczego zawsze kobieta musi być uciemiężona? Dlaczego? Dosyć już! To kobieta sprząta, dba o dom, zapiernicza, wychowuje! Jest królową, musi być szanowana, doceniana, rozpieszczana! Kobieta ma macicę i to ją czyni lepszą od mężczyzny. Nie dość, że życie kobiet jest cięższe z reguły to jeszcze taki cios!

Kraków, 23.10.20

Ale kobiety zapamiętają i się odwrócą, bo zadzierać z kobiecą macicą, z kobiecą kwintesencją to rozjuszenie potwora!

Zaszufladkowano do kategorii Późne macierzyństwo | Dodaj komentarz

Zahartuj malucha:)

Po pierwszych przeziębieniach dziś spróbowałam nowej mikstury, którą znalazłam na: https://pantabletka.pl/

a w niej:

  • kilka kropel oleju z czarnuszki
  • miód
  • sok z malin – prawdziwy

wymieszałam, i dałam 1 ml, bo olej jest mocny i obrzydliwy. A znacie? Bo ja zaczęłam tego oleju używać jak małej zaczęło się AZS, po tygodniu smarowania jej olejem minęło! Poza tym wzmacnia odporność i robi innych tysiąc rzeczy. Ważne – rafinowany na zimno i szybko zużyty.

Niedobre ale słodkie!:)

Nie damy się!

Wirusy i bakterie a kysz!!

Zaszufladkowano do kategorii catarro, Późne macierzyństwo, Zdrowie | Otagowano odporność, przeziębienie, syrop domowy | Dodaj komentarz

Kim bym była bez dziecka?

Nieraz zastanawiam się jakby moje życie potoczyło się bez dziecka. Wiem kim bym była bez mojej córki.. Oddałabym się karierze i wspinała po szczeblach na górę.. Zadufana w sobie Pani menadżer lub nawet dyrektor.. Tak tak.. bo ambicja jest moim motorem.. . Dwa fakultety, kursy, języki.. Lubię się uczyć… przyznam i zawsze stawiałam poprzeczki przed sobą. Sens tego byłby taki że żyłabym dla siebie, sobie dogadzała, ale za pewne miałabym pustkę w środku. Chodziłabym na imprezy z koleżankami bezdzietnymi, jeździłabym po świecie, siłownia, sauna itd. Kupowałabym sobie markowe ciuchy i inwestowała w siebie.. Taka bym była, wizka całkiem niezła, prawda? Ale Bóg dał mi dziecko i to one

dziś jest moim motorem i wyznacza mi harmonogram dnia. Choć córa codziennie mnie wkurza, moje życie nabrało sensu, koloru, emocji. Choć nie mam czasu na pracowanie po 10 godzin i finanse nie te co wcześniej, moje życie wypełnia śmiech, zabawa, dzielenie czasu z małą istotką. W tym wszystkim nie zapominam o sobie, O NIE!, jeszcze tkwi we mnie coś z egoistki.. Kiedy mogę idę biegać, pływać, zrelaksować się, zatroszczyć się o siebie.

Mama musi być szczęśliwa!

Nieraz jako Matka, i samotna przez większość czasu, czuje że jest trudno i mam doły.. ale zaraz stawiam się to pionu! Wiem, że dziś jestem jeszcze bardziej silniejsza niż kiedyś i nie mogę pozwolić sobie na słabość. Bardziej opanowana.. O tak! Ta znerwicowana egoistka dziś jest oazą wewnętrznego spokoju i dojrzała emocjonalnie. Nie potrzebuje już jogi aby znaleźć spokój.. Gdy mała ma atak histerii, matka automatycznie uspokaja się bo wie, że nerwy tylko pogorszą sytuację..Przy spokojnej mamie dziecko szybciej się uspokoi, znajdzie ukojenie, choć nie powiem nauka opanowania nerwów była trudna ale instynkt macierzyński mną kierował, no i praktyka jogi też. Poza tym córka wyznacza mi moje cele w życiu- wychować jak najlepiej i dać lepszy start w życiu niż sama miałam

Matka na czele

Nauka samej siebie

Czyż jako Mama nie uczysz się siebie? Swoich emocji, zachowań? Rozwijasz się jako osoba, jako człowiek. To jest ciągły ROZWÓJ OSOBISTY, który nieświadomie wykorzystujesz w innych sytuacjach życia nie tylko w matkowaniu. Codziennie stajesz przed wyborami, decyzjami, problemami, które MUSISZ rozwiązać, nie masz wyjścia bo dotyczą jednostki ludzkiej, nie materii.

Także Mamo, każdego dnia stajesz się lepszą wersją samej siebie, a dziecko z tego czerpie i kopiuje.

A jeżeli sama wychowujesz dzieci, to pamiętaj, co nas nie zabije nas wzmocni, a Ty kochana musisz zdać sobie sprawę ile jesteś warta! A jak już wiesz ile to z tą wiarą wyjdź do ludzi, patrz z ufnością przed siebie nie pozwól aby inni szargali Tobą, bo takie jest przekonanie wśród społeczeństwa w Polsce (podkreślam), matka samotna – biedna i słaba kobieta.

Jeżeli nie znajdujesz argumentów aby podnieść swoją samoocenę to czytaj TU:

wychowując samotnie i ogarniając ten rozgardiasz życiowy udowadniasz ile jesteś warta! MILIONY!

Wbij sobie to do głowy i żyj z tą świadomością!

Nieraz samotna ma więcej spokoju niż mężata;)

Buziaki Mateczki! Miłego dnia!


Zaszufladkowano do kategorii Późne macierzyństwo | Dodaj komentarz

Karetka do dziecka!

Wczoraj przeżyłam następne chwilę zgrozy! Czy każda matka tak ma, czy tylko te „pierworódki” które mają 1 dziecko. Mała dwa dni z katarem, nic wielkiego, lekki stan podgorączkowy, sytuacja opanowana dzięki: podwyższonemu podgłówkowi w łóżeczku, smarowaniem amolem na noc, odciąganiem kataru (czego nie lubi ani ja ale nie chce uczyć się smarkania:( mleko z czosnkiem i miodem na noc… Wszystkie sposoby aplikuje aby w poniedziałek poszła do żłobka a ja mogła popracować. Ale w międzyczasie przypomniałam sobie że znowu kilka dni bez kupy. Jadła mało, obiad tylko rozgrzebała widelcem, a ja tak się starałam. Ale zachciała ciastek i jej dałam (bardzo niedobrze) a jak poszłyśmy do sklepu (nie mam z kim jej zostawić) naciągnęła mnie na jajko niespodziankę..

Zawsze staram się aby dużo piła i jadła warzywa, ale wczoraj nawet na kolację nie chciała nic, tylko mleko.. Po kąpieli, kiedy w końcu była w łóżeczku i zasypiała, a ja puściłam wodę do wanny marząc o relaksie, zaczęła krzyczeć w niebo głosy z bólu. „Boli, boli!! „, a ja się przestraszyłam, zdenerwowałam myśląc: „Co kurka znowu?? Już nie wytrzymam!” bo cały dzień marudzenie z racji kataru.. Wskoczyłam jak poparzona do sypialni, a mała wyje z bólu i wierzga się na łóżku. Pomyślałam, że kupa idzie bo rano zapodałam Lactulosum 5ml (syropek na zapacia) po kilku dniach bez, ale ona wyraźnie cierpiała. „Mama pomocy!!” – krzyczała, a ja chciałam się dowiedzieć co ją boli ale ona w amoku nie rozumiała i nie słuchała co do niej mówię. Postawiłam ją na podłodze myśląc że może kupę zrobi ale ona skakała, krzyczała i płakała. Znowu ja położyłam chciałam zobaczyć pupę i brzuch.. Brzuch wybałuszony i twardy a ona wyje z bólu. Myśli jak błyskawice:”Co robić? W takim stanie nie pojadę z nią nigdzie. Dzwoń po karetkę!!”… Pan z dyspozytorni  wysyłał mnie do pediatry. CO!!?? Ciemno jak cholera, do Krakowa daleko, mała w jakimś amoku, jestem sama jak zwykle z najgorszymi sprawami!!! Wszystkie choroby, szpitale sama..!!

Skłamałam, że nie mam jak dojechać, bo nie mam samochodu i jestem sama…i do cholery po co jest ten telefon??! Ok, powiedział że wysyła zespół. Myślałam, że zaraz będą, bo na rynku zawsze stoi karetka w pogotowiu. Córa trochę się uspokoiła, a ja musząc zrzucić z siebie te nerwy zadzwoniłam do ciotki. Kazała masować brzuszek bo na pewno sprawy kupowe.. I tak zrobiłam, a mała się zrelaksowała, uspokoiła i poszła zwyczajnie spać. Uspokoiłam się i ja. Karetka przyjechała za 30 min!!! Tragedia!. Dzięki Bogu że nic poważnego, choć tak wyglądało. Zbadali ją na śpiąco, zrobili wywiad co jadła, zmierzyli temperaturę i pojechali. I w końcu mogłam wziąć kąpiel..

Źródło: Skuteczna pierwsza pomc

Zaszufladkowano do kategorii Późne macierzyństwo | Otagowano karetka do dziecka, mamapo40, samotna matka | Dodaj komentarz

Nauka sikania do nocnika

Nauka sikania do nocnika u nas to jak czekanie na cud! Nocnik stoi wystawiony już od czerwca 2019, ale tylko lądują tam lalki i pluszaki. Fakt, że ja miałam bardzo ambitny plan w lato 2019 nauczyć córkę robienia w nocnik, ale się przeliczyłam:) Postanowiłam sobie, że w te lato się nauczy.. ale też się nie udało choć córka ma już prawie 3 lata. Nauka nocnikowania to trudny etap dla Matki i dziecka ale przygotowałam się: podkład na sofę i niech sika gdzie popadnie.. w końcu się nauczy.

Ale to tylko tak śmiesznie brzmi, bo w tych wszystkich obowiązkach musisz latać ze szmatą i prać co chwila. I przebierać. Kilka razy dziennie nastawiać pralkę i mieć zapas majtek. Całe lato puszczałam w domu bez pieluchy ale nic, żadnego awansu.. Jak zrobiła na podłogę to wtedy mnie wołała a na początku w ogóle nie chciała na nocnik. Drażniło mnie to na początku.. „Jak to nie? ” „Już najwyższy czas” – myślałam. A gdy jednak starałam się ją posadzić trochę na siłę zaczynała awanturę. Miałyśmy najzwyklejszy nocnik, który był za niski bo ciężko z niego wstawała. Szukałam gdzie leży problem, zmieniłam nocnik na taki tron z pozytywką i byłam pewna, że na takim to na pewno zrobi. Aj, nawet jej pokazałam jak gra, chciałam przekabacić czekoladką.. I nic. Gorzej, bo obiła sobie tyłek kilka razy o tron i zraziła się. Panie ze żłobka też na początku mówiły że nocnik jej nie interesuje. Byłam zrozpaczona, a jak słyszałam że jej rówieśnicy że żłobka wszyscy w majtkach to pomyślałam:”nie no muszę ją przekonać”. Zaczęłam szukać w necie opinii i tam dowiedziałam się, że zwykły nocnik z Ikei cieszy się wielką popularnością. Na drugi dzień zakupiłam i ja i teraz to i ja już jej nie odpuszczę.

Rzeczywiście nocnik okazał się odpowiedni, zaczynała siadać, ale aby zatrzymać na dłużej brałam książeczkę i czytałyśmy na nocniku. Zaczęła z chęcią siadać ale zrobić się nie udało. Kilka razy przebieranko i pranko i tak prawie dwa tygodnie. W żłobku też siadała ale bez rezultatu.. Naprawdę chodziłam zdesperowana.. A to tylko pogarszało sprawę.. gdy już przed wyjściem siadała postanowiłam puścić ją w majtkach bo nawet już nie chciała pieluchy ale po 2 dniach panie oznajmiły mi że zmoczyła wszystko i kupę też zrobiła. Cholera!!! Dałam na luz, czekam aż sama będzie chciała na niego iść bo ja już się poddałam zapewne już dawno się zraziła ale tego nie zauważyłam. Jedynie tłumaczenie że przedszkolaki nie noszą pieluchy trochę jakby przemawia do niej bo ona chce do przedszkola Od bardziej doświadczonych mam słyszałam że niektóre dzieci same pokazują kiedy są gotowe.. To czekam i ja…

Zaszufladkowano do kategorii Późne macierzyństwo | Dodaj komentarz

Gazpacho – chłodnik po hiszpańsku.. Mniam

Dziś zrobiłam gazpacho bo pomidory są teraz przepyszne. Bardzo luię ten hiszpański chłodnik i dla tych którzy nie próbowali mam przepis. Szybkie, smaczne i zdrowe danie, które na pewno Ci posmakuje i poprawi nastrój

A robiłam według własnej miarki:

4 dojrzałe pomidorki (użyłam malinowych)

Ząbek czosnku

3 ogórki gruntowe

1 Papryka zielona

Oliwa z oliwek

Kromka chleba

Wszystko do blendera i blendujemu na jednolitą masę. Kto używa soli ten soli a nawet pieprzy. Smacznego 🙂

Gazpacho

Zaszufladkowano do kategorii kuchnia, Późne macierzyństwo | Otagowano cocina espanola, gazpacho, kuchnia hiszpańska, pomidory | 1 komentarz

Wybór przedszkola.

Stoję przed dylematem wyboru przedszkola. Montessouri? Niekonwencjonalne, do 10 osób czy moloch, gdzie dzieci mają zapewnione atrakcje.

Tu, gdzie córa chodzi do żłobka od kiedy przyszły maluszki bobaski już nie jest tak samo. Ona, już starsza ! -2,8mcy nie czuje się identycznie wśród bobasów. Zresztą ja potrzebuje pomocy do odpieluchowania jej, bo samej nie dam rady..a przy starszakach nauczy się szybko..myślę;)

Mam do dyspozycji następujące opcje: przedszkole moloch, gdzie grupy są do 15 dzieciaków, a grup jest sporo. Wszystkie restrykcje bardzo surowe. Nie widzieliśmy sal, bo nie można było ni zajrzeć za względu na bezpieczeństwo (covid), a mała aż się wyrywała słysząc dzieciaki a nie mogąc wejść do auli. Gdy Pani mi stanowczo odmówiła zajrzenia do sali trochę mnie to zdziwiło, taka nieugiętość, nikomu nic by się nie stało jakby głowę wychylił w maseczce aby zajrzeć do sali zabaw.

Druga opcja to przedszkole domowe prowadzone przez małżeństwo, do 10 dzieci. Tam bez maseczek weszliśmy, sal 3, pies , ogród, przyjemnie. Pani wyluzowana, a i rodziców którzy przybyli po pociechy zapytałam i zadowoleni. Jedyne do czego mogłabym się doczepić to brak harmideru, życia, bo mało dzieci:) Ale z drugiej strony może w takim środowisku dzieci traktowane są bardziej indywidualnie. Tacie się bardziej spodobało to przedszkole, a ja jakbym mogła to bym wybierała jeszcze ale muszę szybko podjąć decyzję, bo wypowiedziałam już żłobek:) Innych opcji nie biorę pod uwagę ze względu na odległość.

Mała już wie co znaczy przedszkole i że tak są starszaki, które nie noszą pieluch. Widzę jej podniecenie gdy mówią że wkrótce pójdzie do przedszkola..aż się rwie:)

źródło::sosrodzice
Zaszufladkowano do kategorii Późne macierzyństwo | Otagowano przedszkole, wybór przedszkola | 2 komentarze