Karetka do dziecka!

Wczoraj przeżyłam następne chwilę zgrozy! Czy każda matka tak ma, czy tylko te „pierworódki” które mają 1 dziecko. Mała dwa dni z katarem, nic wielkiego, lekki stan podgorączkowy, sytuacja opanowana dzięki: podwyższonemu podgłówkowi w łóżeczku, smarowaniem amolem na noc, odciąganiem kataru (czego nie lubi ani ja ale nie chce uczyć się smarkania:( mleko z czosnkiem i miodem na noc… Wszystkie sposoby aplikuje aby w poniedziałek poszła do żłobka a ja mogła popracować. Ale w międzyczasie przypomniałam sobie że znowu kilka dni bez kupy. Jadła mało, obiad tylko rozgrzebała widelcem, a ja tak się starałam. Ale zachciała ciastek i jej dałam (bardzo niedobrze) a jak poszłyśmy do sklepu (nie mam z kim jej zostawić) naciągnęła mnie na jajko niespodziankę..

Zawsze staram się aby dużo piła i jadła warzywa, ale wczoraj nawet na kolację nie chciała nic, tylko mleko.. Po kąpieli, kiedy w końcu była w łóżeczku i zasypiała, a ja puściłam wodę do wanny marząc o relaksie, zaczęła krzyczeć w niebo głosy z bólu. „Boli, boli!! „, a ja się przestraszyłam, zdenerwowałam myśląc: „Co kurka znowu?? Już nie wytrzymam!” bo cały dzień marudzenie z racji kataru.. Wskoczyłam jak poparzona do sypialni, a mała wyje z bólu i wierzga się na łóżku. Pomyślałam, że kupa idzie bo rano zapodałam Lactulosum 5ml (syropek na zapacia) po kilku dniach bez, ale ona wyraźnie cierpiała. „Mama pomocy!!” – krzyczała, a ja chciałam się dowiedzieć co ją boli ale ona w amoku nie rozumiała i nie słuchała co do niej mówię. Postawiłam ją na podłodze myśląc że może kupę zrobi ale ona skakała, krzyczała i płakała. Znowu ja położyłam chciałam zobaczyć pupę i brzuch.. Brzuch wybałuszony i twardy a ona wyje z bólu. Myśli jak błyskawice:”Co robić? W takim stanie nie pojadę z nią nigdzie. Dzwoń po karetkę!!”… Pan z dyspozytorni  wysyłał mnie do pediatry. CO!!?? Ciemno jak cholera, do Krakowa daleko, mała w jakimś amoku, jestem sama jak zwykle z najgorszymi sprawami!!! Wszystkie choroby, szpitale sama..!!

Skłamałam, że nie mam jak dojechać, bo nie mam samochodu i jestem sama…i do cholery po co jest ten telefon??! Ok, powiedział że wysyła zespół. Myślałam, że zaraz będą, bo na rynku zawsze stoi karetka w pogotowiu. Córa trochę się uspokoiła, a ja musząc zrzucić z siebie te nerwy zadzwoniłam do ciotki. Kazała masować brzuszek bo na pewno sprawy kupowe.. I tak zrobiłam, a mała się zrelaksowała, uspokoiła i poszła zwyczajnie spać. Uspokoiłam się i ja. Karetka przyjechała za 30 min!!! Tragedia!. Dzięki Bogu że nic poważnego, choć tak wyglądało. Zbadali ją na śpiąco, zrobili wywiad co jadła, zmierzyli temperaturę i pojechali. I w końcu mogłam wziąć kąpiel..

Źródło: Skuteczna pierwsza pomc

O Mamapo40

Matka polka po 40, która chce podzielić się własnymi doświadczeniami późnego macierzyństwa i przedstawic blaski i cienie bycia Mamą
Ten wpis został opublikowany w kategorii Późne macierzyństwo i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Leave a Reply