Dziecko trzyjęzyczne / trójlingwalne

Moja mała córeczka ma tatę z Hiszpanii, dokładnie z Majorki:) W Polsce nie zostało nam wiele osób w rodzinie, większość rodziny córeczka ma właśnie na Majorce, czyli dziadkowie, kuzynki, ojca chrzestnego i wszyscy kuzyni tatusia.

Za tydzień będzie już miała 1 rok i 9 miesięcy, a nie mówi za wiele. Prr….stop! , mówi bardzo dużo, ale w jakimś swoim języku . Tylko otworzy oczy rano i zaczyna się jak katarynka: mak jeaidis bjk nfioe njajidiwh ndaowwoapf !!! A ze zrozumiałych rzeczy po polsku to mówi: Mama, tata, nie, niechce, jeszcze, nazwy zabawek, kuku, oko, O, A , E, pa pa– (na pożegnanie razem z machaniem ręki). Po hiszpańsku mówi: papa, dios (Adios – na pożegnanie) i bien. Po majorkińsku nie mówi, ale zdaje się, że rozumie. Wydaje mi się, że to mało jak na jej wiek, ale podobno dzieci, których rodzice są różnej narodowości zaczynają mówić późno, mają dużo więcej do przetworzenia w małych główkach:)

Ja z tatą Miguelem rozmawiamy w domu po hiszpańsku (czyli kastylijsku)- język obowiązujący w całej Hiszpanii, ale już Miguel w swoim domu, czyli z dziadkami i do córeczki zwraca się po katalońsku, a raczej po majorkińsku (to jest język kataloński z dialektem majorkińskim) Skomplikowane? Już tłumaczę. W całej Hiszpanii oficialnym językiem jest kastylijski – potocznie zwany hiszpańskim, ale Hiszpania dzieli się na różne wspólnoty autoniczne i każda z nich ma swój dialekt, tak jak w Polsce mamy dialekt śląski czy małopolski. Majorka należy do wspólnoty KATALONIA i językiem jest kataloński, ale jest jedną z wysp balearów i dodatkowo ma dialekt majorkiński. Każda z wysp balearów ma swój dialekt w katalońskim.

Więc z tym mówieniem jest śmiesznie niekiedy, bo gdy córcia przy dziadkach mówi: „papa” ja rozumiem, że się żegna, bo mówi „papa” nawet, gdy chce aby ktoś się od niej oddalił, coś na zasadzie-„spadaj, oddal się”:), a oni twierdzą, że woła Tatę. Śmieszne jest to, że chociaż bywamy u dziadków rzadko już po 2 dniach pobytu rozumie kiedy babcia ją woła lub coś do niej mówi po majorkińsku. To jest zadziwiające, że tak szybko chłonie. Ale prawdą jest w wieku 2-3 lat najlepiej uczyć dziecko innego języka, bo wtedy chłonie jak gąbka i zapamiętuje. Więc Mamusie jak macie możliwość i chcecie to dobry moment na naukę dodatkowego języka.

Jednak mi Matce polce najbrdziej zależy mi na tym, aby nauczyła się dobrze języka polskiego, bo to jeden z najtrudniejszych języków świata i nasz ojczysty. Mieszkamy w Polsce i to z polskim ma najwięcej kontaktu.

Więc już ze startu będzie miała opanowany polski, hiszpański i majorkiński. Następnie w szkole najprawdopodobnie będzie angielski czy niemiecki, a ponieważ tata pracuje w Niemczech niewiadomo czy nie będzie miała styczność z niemieckim dodatkowo.

Już na samą myśl kręci mi się w głowie i jej współczuje, ale może nie będzie dla córeczki to żaden problem:)))

Oby!! bO NIECHCE MIEĆ WYRZUTÓW SUMIENIA;)

W sumie to same zalety w byciu poliglotą: większe możliwości pracy, kontaktów, większa sprawność umysłowa i wiele innych.

O Mamapo40

Matka polka po 40, która chce podzielić się własnymi doświadczeniami późnego macierzyństwa i przedstawic blaski i cienie bycia Mamą
Ten wpis został opublikowany w kategorii dziecko dwujęzyczne, niño bilingue, Późne macierzyństwo i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 Responses to Dziecko trzyjęzyczne / trójlingwalne

  1. cieniewiatru pisze:

    z perspektywy dorosłego to może wydawać się kosmiczne – niespełna dwulatek i kilka język w praktyce 😉 ale tak jak piszesz, dziecko chłonie i na tym etapie właśnie nie sprawia mu to problemu 🙂 niech chłonie, w przyszłości to tylko zaprocentuje 🙂

  2. Mysza w sieci pisze:

    Oczywiście, że to same plusy 🙂 Kiedyś w podstawówce tylko języka rosyjskiego uczono, żeby poznać choć podstawy angielskiego czy niemieckiego rodzice zapisywali nas na kursy. I na tych podstawach w sumie się skończyło, bo języki w liceum czy na studiach często były traktowane po macoszemu. Także pozazdrościć małej poliglotce 🙂

Leave a Reply