Maseczki

Taka piękna pogoda a my w maseczkach musimy chodzić. Ale najważniejsze że możemy wychodzić z domu. Cała ta pandemia budzi tyle tematów i kontrowersji. Przyznam się, że dla mnie jest uciążliwe noszenie jej że względu na niedoczynność tarczycy na którą cierpię wiele lat. Dzięki Bogu u nas na wsi rzadko mija się innych ludzi na ulicy dlatego maseczka ładuje na nosie jak zbliżam się do ludzi i oczywiście w miejscach publicznych. Co ciekawe dwa dni temu na placu gdzie poszłam z małą na hulajnogę spotkałam inna matkę z dziewczynką troszkę starszą, obie bez maseczki i zaczął się temat. Joanna, bo szybko przeszłyśmy na ty, powiedziała mi że maseczek nie musimy nosić i wyciągnęła z torby wydrukowaną ustawę, opakowaną w folię. Rzeczywiście było to Rozporządzenie z 15 kwietnia gdzie w §18 mówi jasno, że zwolnione z noszenia maseczki są osoby których choroba utrudnia noszenie maseczki. Hurra!! – – pomyślałam. I na drugi dzień zaprowadziłam dziecko do żłobka bez maseczki. W tym okresie nie mogę wejść do żłobka, tylko przekazuje dziecko w drzwiach. Panie nie noszą maseczek przy dzieciach ale zakładają przy rodzicach.. niczego nie rozumiem, zostawię bez komentarza. Więc ciocia pyta czy mam zaświadczenie od lekarza że mogę bez maseczki, jakoś to pytanie ominęłam bo przecież w rozporządzeniu jest napisane że nie musisz udowadniać na co jesteś chory. W domu przemyślałam sprawę i stwierdziłam, że są ludzie którzy się boją, którzy myślą że jak on musi nosić to dlaczego inny nie, a ja nie lubię wchodzić w głupie dyskusje, choć większość ludzi lubi się kłócić. Po córkę poszłam bez maseczki i założyłam maseczkę przed drzwiami żłobka. Była już inna ciocia i też spytała czy mam zaświadczenie bo jak mam przychodzić bez maseczki (a w tym momencie miałam maseczkę na nosie) to one potrzebują. Oznajmiłam, że rozporządzenie nie wymaga oświadczeń, przecież mam maseczkę a ponad prawem to już niema nic.

To tylko część..

Ludzie, przecież noszenie maseczki godzinami szkodzi bardzo.. Ja sama po 5 min czuję trudności w oddychaniu, a co będzie w lato, kiedy mamy upał?! Jak ci biedni starsi ludzie mają w tym wytrzymać?.. Przecież serce słabe, płuca.. a w domu siedzieć to też niedobrze. Jak nie wirus to niewydolność oddechowa ich dosięgnie. To jakaś masakra jest, ale rozumiem w miejscach publicznych trzeba się chronić. Tyle, że do kiedy, do wynalezienia szczepionki? Co będzie na jesień tak będziemy się chronić to żaden wirus nas nie dosięgnie i to takie jest dobre?? Nie sądzę.. Trzeba dbać o odporność bo staniemy się słabi fizycznie i psychiczne i łatwi do manipulowania..

Zdrówka wszystkim😁

Opublikowano Późne macierzyństwo | 3 Komentarze

Otwarcie żłobków

Jak u Was? Ja od tygodnia po kwarantannie wychodzę codziennie cieszyć się ograniczoną ale w końcu wolnością:) Kupiłam online małej hulajnogę i śmigała już pierwszego dnia. Tak jej się spodobało, że pierwsze dwa dni nawet nie dawała, aby wziąć hulajnogę do ręki aby ją spakować do samochodu. Robiła awanturę! Mała jest głośna, zbuntowana, odważna, wszędzie jej pełno i nie słucha się wcale.. no nieraz się słucha jak podniosę głos, ale chciałam mieć spokojne dziecko a wyszło dziecko bardzo niespokojne😁

W czwartek zadzwoniła ciocia za żłobka że otwierają w tę środę i czy posyłam córeczke. Byłam w szoku, myślałam, że od 24.maja i w tym momencie nie wiedziałam co odpowiedzieć, więc powiedziałam, że musimy to przegadać z niemężem. Miguel w mig odpowiedział, że tak może iść, a ja troszkę nie byłam przekonana od razu. Poczułam,, że potrzebuję czasu na ocenę sytuacji. A co jak mała się zarazi? A co za różnica teraz czy za 2 tygodnie? Przecież najprawdopodobniej wirus już będzie nam towarzyszył przez najbliższy rok minimum.. I co i rok będzie w domu? No nie, ja muszę pracować. Przecież latałam z małą przez ten cały czas na zakupy… A może już to przeszliśmy? Nikt nie wie kto testu zrobionego nie miał. U nas w gminie tylko 3 przypadki.. I tak zachodziłam w głowę co zrobić.. choć nie długo. Zdecydowałam że jednak poślę, zaryzykuję. Mała z dziadkami kontaktu niema tylko z nami. Wiadomo że ciocie nie są w stanie odizolowac dzieci od siebie ale czy za miesiąc dwa sytuacja się zmieni? Nie! Hiszpania planuje otworzyć żłobki w połowie maja, Szwecja funkcjonuje normalnie z pandemią..no chyba ktoś rozsądny takie decyzje podejmuje!.. Wiem, że sama nie jestem inne mamy też się zdecydowały choć nie wszystkie.. Miłego popołudnia niedzielnego😁

Opublikowano Późne macierzyństwo | Otagowano , , , , , | 13 Komentarzy

Ostatni dzień kwarantanny!!

Czuję się kiepsko.. jestem przymulona, głowa mnie boli, wszystko irytuje, ale szczęśliwa bo jutro już będę mogła wyjść z mieszkania:) 2 tygodnie w totalnym zamknięciu spędziłam nadzwyczaj spokojnie, choć nieraz miałam ochotę płakać i krzyczeć.. Ale tylko dlatego że moja córeczka nie jest świadoma, co się dzieje, ale często znudzenie zabawkami, tym samym otoczeniem, za dużo telewizji sprawiały, że była rozdrażniona, płaczliwa, zmęczona i dawała nam się we znaki. Kupiłam zabawki online ale bawiła się całe dwa dni:( dużo biegała i skakała dając upust nagromadzonej energii.

Ja choć dobrze się odżywiałam wyszły mi afty i dwie opryszczki! Marzę o ubraniu się w ładne ciuszki, podmalowaniu i wyjściu do miasta czy nawet w dresie do lasu. A dziś jak patrzę w lustro to widzę oczy bez blasku, bladą twarz z cieniami pod oczyma i rozczochrana. Co chwilę spoglądam na zegarek kiedy zapadnie noc, a jak tylko się obudzę zapewne w cześnie jak zwykle to pierwsze co zrobię to odinstaluję aplikację Kwarantanna i wyjdę na zewnątrz sama na spacer.! Tymczasem dogorywam na sofie, już nie ma siły na zabawę..

Takie proste rzeczy jak spacer są na wagę złota dziś i dają tyle szczęścia! Doceniamy teraz te małe przyjemności…także ludzie okazują swoje oblicze.. dobrzy sąsiedzi zostawili notkę z propozycją pomocy z s@siedniego bloku i dostaliśmy maseczki w prezencie:) ci najbliżsi nic. Policja przyjeżdżała codziennie i musieliśmy pokazywać się w oknie, byli uprzejmi i zawsze pytali czy czegoś nam potrzeba..byliśmy zdrowi i o tym wiedzieliśmy ale nic jak mus to mus.. choć poczucie zniewolenia trochę mi towarzyszyło. zdrówka wszystkim życzę

Opublikowano Późne macierzyństwo | 6 Komentarzy

Na kwarantannie

Hej! Opowiem Wam jak to jest być zamkniętym w domu i nawet nie móc wynieść śmieci. Tata przyjechał z Niemiec tydzień temu i wiedzieliśmy co nas czeka. Dla niego to „nic takiego, przejdziemy przez cierpliwie” ale dla mnie to jest jak siedzenie w więzieniu, bo ja i 1 dnia nie usiedzę spokojnie, nie mówiąc o tym, że zdrowa dwulatka w domu. Zanim przyjechał próbowałam się dowiedzieć co z tymi śmieciami.. Mieszkamy w bloku i niewyobrażam sobie gromadzić odpady w mieszkaniu, szczególnie że dotąd codziennie wynosiłam. Wymyśliłam sobie, że w nocy będę wynosić. Na infolinii NFZ usłyszałam, że to nie stanowi bezpośrednio niebezpieczeństwa, więc załatwione. Aby się upewnić zadzwoniłam na posterunek i usłyszałam to samo i że policja nie będzie wynosić naszych śmieci. I zaczęło się. Ja już po 1 dniu miałam dosyć ale jakoś próbowałam się psychicznie nastawić że to nic takiego. Znam się, na brak ruchu i świeżego powietrza mój organizm reaguje spadkiem energii, apatią i zniechęceniem. A to łatwo prowadzi do spadku odporności, do depresji i innych powikłań. Postanowiłam, że zmienię dietę podczas kwarantanny i w miarę możliwości będę ćwiczyć na świeżym powietrzu na balkonie. Przed ten tydzień codziennie biegi na balkonie i ćwiczenia na macie, do tego ograniczyłam słodycze i wyprowadziłam więcej warzyw i owoców, które zamawiam online. Mamy jedną podkreślam jedną dobrą sąsiadke w klatce która zaoferowała się robić zakupy i inna też z bloku obok (która rozumie sytuację bo jej syn też była na kwarantannie choć nie spędzał jej w domu). Dziś już jest 7 dzień na kwarantanie i dopadł mnie dół, niemam energii, teraz to napewno szybko bym się rozchorowała bo do cholery takie siedzenie nie jest dobre dla zdrowia ani psychicznego ani fizycznego!Żałuję że niemam własnego ogrodu. Mała wychodzi z siebie, i na dodatek dostała jakiegoś uczulenia, a może na AZS, nie mogę sprawdzić. Udało mi się porozmawiać z peditrą i wysłać jej zdjęcia wysypki. Leki mi przywiozła sąsiadka. Ale najgorsza to ignorancja ludzka która teraz wychodzi. Jedna znajoma dała mi odczuć jak bardzo się boi, zresztą tu na wsi ludzie bardziej panikują niż w mieście. Pytała się mnie czy odizoluja cały blok i że ona na klatkę boi się wejść. To jest właśnie przykład jak łatwo zastraszyć i zmanipulować społeczeństwo. Jak ludzie ufają bezgranicznie temu co usłyszą w tv. Przecież i tak na 80% choroba Cię dopadnie a jak nie teraz to potem bo najprawdopodobniej już zostanie z nami. Możesz się zaszczepić oczywiście że tak, ale na ile silny masz organizm? Bo wirusów nowych będzie przybywać i nie dziw się bo sami się do tego przykładamy rękę.

Już dawno naukowcy przestrzegali przed pandemią, ale rządzący nie przygotowali się, co tam jakieś przepowiednie, najważniejszy zysk tu i teraz. Natura się odwdzięcza i bardzo dobrze, bo każdy gatunek w ambundancji prowadzi do naturalnego zrownoważenia, czyli likwidacji nadwyżki – tak działa natura i ja w to wierzę że tak będzie z ludzkością jeżeli dalej nie będzie szacunku dla planety. Bo czujemy się Panami tej ziemi a jesteśmy tylko jej elementem. A tu czytam że Ekwador sprzedaje lasy deszczowe chińskim gigantom paliwowym, Brazylia korzystając z tego że uwaga wszystkich skierowana jest na pandemię wycina na zabój Amazonię. Nie muszę daleko szukać, pozwolenia na masowe polowania czy zwiększona wycinka to dzieje się na naszych oczach. Także cóż.. jeżeli globalizacja, ocieplenia klimatu, zajadanie się dzikimi stworzeniami.. w końcu człowiek zapłacić musi..

Trzeba sobie radzić:)

Co będzie potem? Wszyscy się zastanawiamy, bo było w Polsce już lepiej.. oby skutki tej pandemii i tych decyzji szybko zostały zlikwidowane, ale wnioski wyciągnięte podczas kwarantanny zmieniły systemy na lepsze…i bardziej ekologiczne. Pozdrawiam wszystkich a w szczególności tych co na kwarantanie.. łączę się w bólu:) 😘

Opublikowano coronavirus, Późne macierzyństwo | Otagowano , , , ,

Kolejny dzień czekania

Hej, jakiś trudno mi się zebrać do pisania bo te 1 godzinę jaka uzbieram w ciągu dnia z dwulatką poświęcam na mój własny projekt. Wcześnie się kładę spać a i w dzień z małą śpię.. Ah  stara matka szybko się męczy.. Ale jestem pozytywna. Dziś się cieszę że mogę wyjść normalnie na spacer i do lasu.. (wczoraj zaczęłam pisać tego posta, a dziś to jest zabronione!) wiem że w mieście to trudniejsze. Ale też zdaje sobie sprawę że potrzebuje zmiany życiowej. Sama na odludziu, w dodatku działalność w której pokładałam taką nadzieję nie może ruszyć z kopyta bo z małą w domu to tylko mogę drzemkę se uciąć w ciągu dnia, abym wystarczyło mi sił do wieczora:)

Supermarket Mercadona w Hiszpanii

co do samej epidemii.. Mam informacje z Niemczech że tam nie ma takich restrykcji, ludzie mogą wychodzić tylko nie gromadzić się, życie toczy się dalej pomimo tego że jest ponad 70tys. zakażonych (wczoraj). Dlaczego? Bo są przygotowani na obsługę chorych, nie panikują. W Polsce też nie spotykamy się tak jak w Hiszpanii czy we Włoszech, moim zdaniem te zakazy to tylko przedłużą epidemie u nas. Daje do myślenia jak niewydolna jest nasza służba zdrowia i gdzie powinny iść pieniądze. Niepokojące są wiadomości, że ludzie pozostają bez obsługi sanitarnej, odsyłani do lekarzy, co nieraz kończy się tragicznie. W tym państwie naprawdę coś bardzo szwankuje! Ah.. szkoda pisać..ale mam poczucie zagrożenia nie wirusem, ale niewydolnością służb.

Ludzie zaczynają się buntować ..i dobrze bo w słusznych kwestiach. Ludzie zaczynają też się łączyć w trudnych czasach, pomagać:) no nie wszyscy, ale zamiast myśleć o tym na co wydać kasę widzimy inne jak istotne teraz potrzeby..może ten wirus czegoś nauczy niektórych. Oby!

Kończą mi się pomysły jak zabawić córkę więc często kończy się na tablecie.. lub bajkach. Niech uczy się nowych technologii.. bo to przyszłość.;p Jeszcze pierwszy tydzień to codziennie inne zabawy, a to wycinanki, rysowanki, przebieranki itd. Nawet wypieki robiłam! Teraz trochę mi już wszystko jedno jak spędzi godzinę czy więcej przed TV. Dopadło mnie zmęczenie materiału:) Jakby nie było mam więcej pracy przy małej, a gotowanie i sprzątanie to nie moje ulubione zajęcia:) Moja niedoszła teściowa doradza mi, abym za bardzo nie wymagała od córeczki w ten trudny dla niej również czas..więc tak robię.

Przymulona chodzę i w piżamie całe dnie.. No tylko na spacer się przebieram..albo do sklepu, gdzie muszę iść z małą..nie mam wyjścia. Choć zachowuje środki ostrożności, mała nie chce ani maseczki ani chusteczki na nosie, trudno…jak nie mogę wszystkiego mieć pod kontrolą to będzie co ma być.

to tyle na dziś..trzymajcie się cieplutko i głowy do góry..:)

Opublikowano Późne macierzyństwo

Nic już nie będzie takie jakie znamy

Cześć ! W ten trudny czas nachodzą mnie refleksje różnego rodzaju. Jestem wkurw..,że nie mogę praktykować tego co zaczęłam, aby rozchulać własną działalność, nic nie mogę zrobić tylko bawić się z małą i nowym kotem, który cały dzień chowa się przed wrzeszczącą córką, a potem prosi, aby się z nim bawić. God!! niedługo zwariuję! Ciało prosi o porządną aktywność fizyczną, jedyne co mogę mu oferować to aerobik z youtobe..

Ale kiedy przychodzi frustracja, staram się pocieszać, że ludzie podczas wojny mieli gorzej, a my przyzwyczajeni do wygodnego życia teraz z trudnością znosimy zamknięcie w domach.

Ale do rzeczy…jeżeli wierzyć w to co piszą naukowcy będziemy walczyć z wirusem do ok 2 lat, najprawdopodobniej większość zachoruje zanim udostępnią szczepionkę i nie wiem dlaczego ludzie tak panikują, bo największym zagrożeniem jest niewydolność służby zdrowia w momentach kulminacyjnych oraz ochrona zdrowia osób starszych. Znam dwie osoby, które to przechorowały, mieszają za granicą, w wieku 35 i 47 lat. W epoce globalizacji i zmian klimatu jeszcze nie raz będziemy zmagać się z wirusami , a organizmy będą się uodparniać.

Nie chce siać paniki, ale na szybkie otwarcie szkół nie liczyłabym, w niedalekiej przyszłości zapewne nauka w większości krajów zacznie się online, także praca online. Już wiele usług jest zmechanizowanych, jak płacenie w automatycznych kasach w supermarketach i robotyka będzie się rozwijać bardzo szybko, aby zapobiec bezrobociu gdy nadejdzie znowu takie niebezpieczeństwo. Państwa będą stawiać na nowoczesne technologię i wszystkie możliwe prace, które można robić online lub automatycznie takimi się staną. Ludzie będą zmuszeni do przekwalifikowania się lub doszkalania z obsługi nowoczesnych rozwiązań.

Ale nie to jest najważniejsze, myślę, że jeszcze długo nie będziemy mogli lub będziemy się obawiać witać buziakiem, czy przytulasem, czy nawet podaniem ręki z bliskimi, już nawet nie wspomnę o obcych jak kontrahenci itp. Kiedy dziadkowie będą mogły spokojnie spotkać się z wnukami? Kiedy? Ja myślę że w optymistycznej wersji to za kilka miesięcy. My mamy dziadków za granicą to już w ogóle..nie widzę na razie światełka w tunelu.

Jest to przygnębiające kiedy nadzieja to jedyna co pozostało….ale …w tym naszym zabieganiu, w niepohamowanej konsumpcji to co dziś się dzieje kiedy świat się zatrzymał wielu z nas może w końcu dostrzeże, że ten świat musi zacząć pracować inaczej, w bardziej ograniczony sposób, bardziej spójny. Kto będzie kupował materiały z Chin, które przecież rządziły tym surowcowym światem. Będą kupować ale już nie na taką skalę. Może państwa zaczną własną produkcję, tak jak kiedyś było? Może państwa skupią się bardziej na odbudowaniu ekonomii dzięki własnym zasobom?

A co z granicami? Ci co mają rodzinę w Polsce nie muszą się martwić.

Patrzę na datę, dziś jest 25 marca, żłobki miały być otwarte, ale przedłużyli i osobiście nie sądzę, aby po świętach wszystkie placówki zostały otwarte..trudno mi sobie to wyobrazić widząc jak pandemia się rozprzestrzenia.

Buziaki i optymizmu życzę!:)

Opublikowano Późne macierzyństwo | Otagowano , , , , , | 6 Komentarzy

Świat się zatrzymał

Witajcie Mateczki i inni:) jak kwarantana, bo ja mam problemy z zajęciem małej. Niemam w domu ani kolorowego papieru ani krepiny czy plasteliny. Mała w pierwszych dniach oglądała dużo bajek bo ja chorowałam (nie na koro:) a to odbiło się myślę częstymi histeriami i płaczem, dlatego staram się zajmować jej czas, najczęściej rysowankami, klockami, tym co zawsze. I wychodzimy.. do lasu, na spacery, praktycznie nikogo nie spotykamy. Myślę co będzie z opłatami za żłobek bo jakby nie było wszyscy na tej sytuacji stracą, a prawdopodobnie szkoły będą dłużej zamknięte.

Ale chciałam napisać też o dobrych stronach tego stanu, bo uwierzcie takie są. Rodziny zbliżą się do siebie, do dzieci, ten czas wzmocni nasze więzi. Osobiście ponieważ nie mogę pracować zajmuje się rzeczami które miałam „do zrobienia na później”. Wiecie, że prawie nigdzie nie ma zanieczyszczonego powietrza? Możemy w końcu „pooddychać” nawet jak jesteście w kwarantanę wystarczy wychylić głowę za okno 🙂 Ubolewam tylko nad tym, że niewiadomo kiedy będę mogła spotkać się z tatą Juli.. Bo kwarantanna nam się nie uśmiecha a i tak musi pracować poza Polską. Jest jak jest i wszyscy musimy przez to przejść.. kiedyś się skończy a wtedy znowu się odrodzimy 🙂 szczęśliwego czasu i zdrówka!

Opublikowano Późne macierzyństwo | 8 Komentarzy

Dostanę dziś pieluchy?

Nie wiem jak Wy, ale wczorajsza decyzja rządu po dwóch tygodniach siedzenia z chorym dzieckiem i kurując siebie również załamała mnie.

Sama się tak wystroiła

Ja wszystko rozumiem, że w takiej sytuacji to środek prewencyjny zamknięcie szkół, przedszkoli itd, ale dla mnie osobiście to jest dramat. Nie pisząc o tym, że nie mogę pracować cały miesiąc, a zasiłku opiekuńczego też nie dostanę, bo korzystam z „ulgi na start”. Zajebiście!

Co do samej pandemii (bo od wczoraj Światowa Organizacji Zdrowia już tak ją nazwała) to oczywiście z szacunkiem i dystansem bo może umieralność nie jest duża, ale powoduje chaos w szpitalach i sytuacje skrajnie jak na wojnie, tak we Włoszech, gdzie lekarze muszą wybierać kogo ratować a kogo nie. Polska oczywiście nie jest przygotowana na wirusa w takiej skali w jakiej jest we Włoszech czy Chinach i dobrze, że powzięte zostały te kroki prewencyjne, bo byłby sajgon. Brakuje oddziałów zakaźnych w mniejszych miejscowościach a także lekarzy. Mam bilet do Niemiec na 18ego i nie polecimy zobaczyć się z tatą, ani on pewnie nie przyjedzie, chodzą pogłoski, że Niemcy zamkną granicę. Miała również przyjechać babcia ale też ie przyjedzie. Kiedy rodzina będzie mogła się spotkać? tego nikt nie wie.

Dużo rozdzielonych rodzin nie mogą się spotykać, a ludzie stronią od siebie, bo się boją.

Dziś pytam siebie, czy dostanę pieluchy, bo ze sklepów wszystko znika. Ja mam zapasów na 3-4 dni i nie myślę robić na więcej. Zaraz wyjdę po chleb, ciekawe czy dostanę:)

Nic, pozostaje nam tylko czekać, aż kryzys minie, bo tak będzie, to nie pierwsza epidemia na świecie i nie ostatnia biorąc pod uwagę zmiany klimatu też.

Opublikowano Późne macierzyństwo | 6 Komentarzy

Coronavirus!? ? Ja już w panice.

W tamtym tygodniu w środę przyjechał tata z wizytą z Frankfurtu. Przed wylotem przypomniałam mu aby zachował wszelką ostrożność na lotnisku w Niemczech, bo jest ogromne. „Oczywiście, ja zawsze jestem ostrożny”.. – odpowiedział, choć nie wiem co miał na myśli, bo zawsze musiałam mu przypominać aby umył ręce. Lecz zawsze miał przy sobie żel odkażający. To on przyjeżdża z dużej aglomeracji do nas na wioskę, gdzie nie mamy kontaktu z masami;) i zawsze trochę nad tym ubolewałam, ale w tej sytuacji dostrzegam pozytywy życia „z dala”. Traf chciał, że córka od czwartku ma lekką biegunkę (raz dziennie) nie zwróciłam większej uwagi, a w sobotę zwymiotowała. Wczoraj w żłobku też nie jadła i zrobiła na luźno. Ja źle też się czułam i zaczęłam łączyć fakty. U mnie od piątku ból gardła i też chodzę częściej do wc. Nic nam nie było zanim tata nie przyjechał. I oczywiście przejrzałam wszystkie dostępne info w necie, włączyłam wiadomości i doszukiwałam się objawów koronowirusa u nas i na siłę znalazłam, bo biegunka też się zdarza. Wczoraj w nocy kiepsko się czułam i analizowałam wszystko: bólu głowy ani mięśni nie mam, ani duszności ani gorączki tylko odkasłuje flegmę bo mi spływa po gardle i ogólnie fatalnie. I tysiące myśli przepływały mi przez głowę: czy to On? Czy mam się zgłaszać i gdzie? Powinnam chyba maseczkę do lekarza założyć. Mam 1 w domu, ale zakupiłam w moment dodatkowe. I jak to będzie jak mnie zamkną w szpitalu, a córka? Ją zamkną ze mną? I co się stanie z kotem? Przecież nikt nie będzie chciał do nas przyjść do domu.. Buf.. i ten niepokój. Gdy źle się czułam w środku nocy widziałam same czarne scenariusze. Obudziłam się w lepszym stanie i nastroju. Byłam z małą u lekarza, a w międzyczasie dostałam telefon ze żłobka że znowu grasuje rotawirus. Kamień z serca:) sama się z siebie śmieje, że spanikowałam w obliczu takiej możliwości, choć wiem, że nie ma co panikować jak zapewniają. W każdym bądź razie trzeba zachować ostrożność.. wśród tłumu, bo znamy liczby zgłoszonych do badań, ale nasuwa się pytanie czy wszyscy się zgłaszają.. czy zanim się zorientują że coś nie tak zarażą.

A u nas jak to u nas kolejny wirus żołądka i kolejny tydzień w domku.. 🙂

Uważajcie na siebie.. 🙂

Opublikowano Późne macierzyństwo | Otagowano , , , ,

O emigracji

Żyłam osiem lat w Hiszpanii i choć wróciłam 8 lat temu cały czas czuje się emigrantką. Nie wiem jak to wytłumaczyć, zapewne te osoby które są w podobnej sytuacji lub za granicą zawsze już będą czuły to”rozdwojenie”. Kiedy byłam w Polsce z wizytą, chciałam wracać do Hiszpanii i na odwrót. Nie wyjechałam „za kasą” tylko aby przeżyć przygodę ale potem zostałam m. in. dla kasy, ale tak naprawdę dla życia jakie tam poznałam. Słoneczna Hiszpania, gdzie życie płynie wolniej, więcej czasu dzieli się że znajomymi czy rodziną, przy stole, na imprezach, w restauracjach czy barach. Jest dużo słońca a ludzie są zawsze „bien” choćby nawet znaleźli się w tarapatach. Mają całkiem inne podejście do problemów własnych, nie ubolewają tak jak my, potrafią cieszyć się z innych rzeczy, zawsze jest dobra okazja do świętowania czy spotkania, najczęściej na zewnątrz:) a to „na kawkę „, a to „drinka”, a to na „małe co nieco”. Szczerze, brakuje mi tego, bo w Polsce mam całkowicie inny tryb życia: siedzenie w domu z dzieckiem:) z koleżankami widuje się b. rzadko bo mieszkają 300 km ode mnie. Tu, gdzie mieszkam też już znam kogoś ale nie ma spotkań tylko rozmowy na ulicy itp. Wszyscy skupieni na pracy i rodzinie. W Hiszpanii (że względu na klimat i kulturę) małe dzieci spędzają czas na zewnątrz z rodzicami, widujemy je wieczorami w pubach czy restauracjach. Różnie też ubierają dzieci, gdyż są różne narodowości w Hiszpanii, trochę wiatru i widzisz jedne bobaski w czapach, swetrach i butach inne bez czapki i butów. Place zabaw w lato najpełniejsze są o godzinie 20! Także co kraj to obyczaj a ten kierowany jest pogodą.

Ale żeby nie było, że tylko wychwalam zagranicę. W Polsce bardzo dużo się zmieniło od kiedy ja wyjechałam w 2004 roku i przypominamy już miasta zachodnie. Piszę tu bardziej o wyglądzie miast, miasteczek, infrastrukturze, o wzroście gospodarczym w ogóle. Co mnie bardzo cieszy i dlatego jeszcze tu przebywam. To, co mnie urzekło to nasza przyroda jeszcze miejscami dzika. Tu gdzie mieszkam widuje sarny, dziki, bażanty i wiem że wiele jest takich miejsc w Polsce, ale to się zmieni, to tylko kwestia czasu. To co nas różni jako naród to że dystansujemy się do innych ludzi, w Polsce przetrwają stare przyjaźnie ale nie nawiązuje się tu znajomości na codzień jak w Hiszpanii. Pozamykane osiedla, ogrodzone domy z tujami na 5 metrów wys., tylko „dzień dobry”, a i nie zawsze z sąsiadami, bo tak naprawdę widzimy w nim może nie wroga, ale kogoś obcego. Na Majorce sąsiedzi organizują wspólne kolacje na ulicy. Ja mam taką cichą nadzieję, że zmiany klimatu w Polsce będą miały jakiś pozytywny aspekt w tym, że słońce otworzy nasze serca i lżejsze podejście do życia, a przede wszystkim więcej będziemy uśmiechać się do siebie. Jesteśmy zaciętym narodem co przydaje nam się to w obronie własnych interesów (np na forum światowym) ale w stosunkach międzyludzkich na szczeblu podwórkowym powinno być więcej życzliwości. Nie krytykuje ani nie porównuję bo Hiszpanie też mają wady;) Na pewno na plus u nas jest punktualność, dotrzymywanie słowa, rzetelność i pracowitość 🙂

Co się tyczy dzieci, moim skromnym zdaniem dzieciom w Hiszpanii za dużo się pobłaża, bo traktowane są jak króle domu. Mam wrażenie, że „robią co chcą”. Tam ta liberalność i bezstresowe wychowywanie odbija się na nich. Dzieciom z reguły się nie odmawia. Dzieci są kapryśne, rozkrzyczane, swobodne, mają bardzo duże poczucie pewności siebie. To nie krytyka, opisuje, to co widziałam, nawet w rodzinie mojego partnera. Inna kultura i inne podejście do sprawy. Tyle.

System edukacyjny w szkołach od podstawowej po średnią jest również bardzo wymagający, często dzieci tak jak dorośli w pracy, chodzą do szkoły na dwie zmiany od 9 do 12, potem od 15 do 17, mają siestę:) Następnie w domu uczą się do częstych egzaminów i odrabiają zadane lekcje. Wakacje podobnie jak w PL.

Macierzyński (o ile to się nie zmieniło, ale nic mi o tym nie wiadomo) to tylko 4 miesiące, dlatego większość bobasów szybko trafia do żłobka. Dziadki też pomagają.

Nie ma 500 plus, choć jakieś upusty przy szkołach półpaństwowych i materiałach szkolnych.

Jak to ze wszystkim bywa w Hiszpanii życie może i jest ciekawsze, lżejsze, jest ciepło, ludzie są z reguły ustosunkowani przyjaźnie, ale też są minusy. Pracodawca hiszpański wymaga dużo ale i często brakuje mu ogłady w stosunku do swoich pracowników. Osobiście doznałam i znam przypadki kiedy pracodawca zwyczajnie oszukiwał w wypłacaniu należności, nie piszę tu o ustalonej pensji , bo ta jest święta, ale o nadgodzinach, wakacjach i innych dodatkach, które łatwo ominąć w umowie. Na szczęście każdy sektor ma ustalone pensje minimalne i ma związki zawodowe, gdzie można się zwrócić o pomoc. Znam kilka przypadków wygranych spraw sądowych przez oszukanych polaków.

Na pewno pod tym względem jest lepiej w Niemczech, Anglii czy nawet w Polsce.

Vista previa(abre en una nueva pestaña)

Nie ma rajów, i nie zawsze jest lepiej tam gdzie nas niema. W Polsce choć system mnie wkurza, czuje się bezpiecznie, bo niema terroryzmu, jest dużo więcej biurokracji, ale dzięki temu mam wrażenie, że wszystko jest bardziej poukładane. W Hiszpanii jest dużo samowolki pod tym względem, często w urzędach nie otrzymujesz całkowitej informacji lub sprzeczne informacje. Tu sama mogę skonsultować moją wątpliwość szukając w regulującej ustawie, lub w ostateczności u adwokata. W Hiszpanii ustawy nawzajem się wykluczają i szukaj wiatru w polu!

Pamiętam ile razy ta ignorancja doprowadzała mnie do szału, bo ja polka przyzwyczajona jestem do jasnej, konkretnej informacji, a tu rzadko jesteś pewna czegokolwiek na 100%:) im to nie przeszkadza..ale poszłam na plażę i zrelaksowałam się i złość mi przechodziła.

Jeżeli ktoś myśli o przeprowadzce do Hiszpanii to polecam, bo żyje się łatwiej i przyjemniej, choć zaznaczam, że czasami jest trudno, bo nie jesteś u siebie, trzeba mieć dużo dystansu i dać na luz:)

Mogłabym dużo pisać o Hiszpanii, ale muszę wracać do pracy. Buziaki. c.d.n.

Opublikowano Emigracja, Późne macierzyństwo | Otagowano , , , | 3 Komentarze